• facebook
  • rss
  • Wikary Pana Jezusa

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 47/2015

    dodane 19.11.2015 00:00

    W zwykły, w dodatku deszczowy dzień w środku tygodnia kościół parafialny w Brzeziu wypełnił się jak na Pasterce. Okazuje się, że Jan Paweł II wciąż przyciąga.

    Wzakrystii młodzi ministranci czekają na przyjazd biskupa. – Co wiesz o Janie Pawle II? – pytamy jednego z nich, urodzonego w roku 2005, czyli wtedy, kiedy ojciec święty umierał. – Był papieżem. Poza tym – nic – odpowiada szczerze. Tymek, również rocznik 2005, wie coś więcej. – Został postrzelony na placu Świętego Piotra – mówi pewnie. – Przeżył, bo kula zmieniła tor. Matka Boża go uratowała – dopowiada. Na pytanie: „Co to znaczy, że Jan Paweł II jest świętym?” nieco starszy Bartek odpowiada nie bez humoru: – Jest teraz w niebie wikarym Pana Jezusa. On nadal się modli Trudno się dziwić, że dla 10-letnich dzieci Jan Paweł II to postać z odległej, dla nich wręcz zamierzchłej historii.

    One nigdy nie poczują tego, co ci, którzy pamiętają atmosferę papieskich pielgrzymek do ojczyzny. Nie wszyscy też mają siłę, żeby dogłębnie studiować encykliki czy adhortacje, choć oczywiście warto to robić. Jednak dla wszystkich Jan Paweł II może być kimś bliskim i ważnym poprzez to, że jest świętym. Na rolę wstawiennictwa Jana Pawła II zwrócił uwagę bp Edward Dajczak podczas Mszy św. w kościele w Brzeziu, w dniu wprowadzenia do świątyni relikwii papieża. Rysując sylwetkę Jana Pawła II jako człowieka modlitwy, biskup powiedział: – W tych relikwiach jest między wami święty, który nadal chce się za was modlić, teraz już z domu Ojca. Od dzisiaj, wchodząc do tego kościoła, możecie mieć pewność, że wolno wam, a nawet więcej, powinniście prosić go w różnych waszych intencjach.

    Te relikwie nie są tu po to, żeby po prostu stały. Niech Jan Pa- weł II będzie z wami w tajemnicy świętych obcowania. Dzięki niemu... zemdlałam – Modlę się przez jego wstawiennictwo praktycznie codziennie. Były takie sytuacje, w których wiem, że to on mi pomógł – mówi Danuta Korwel. – Często przychodzę pod jego pomnik, który stoi przy naszym kościele. Cieszę się, że teraz mamy też jego relikwie. To tak, jakby wręcz fizycznie był z nami – dodaje mieszkanka Brzezia. Irena Zakałużna uważa, że Janowi Pawłowi II zawdzięcza życie.

    – W noc, kiedy umarł, modliliśmy się w kościele. Byłam tak poruszona, że zemdlałam. Zawieziono mnie do szpitala, ale stwierdzono, że nic mi nie jest. Ja jednak czułam, że powinnam dokładniej się zbadać. Poszłam do lekarza i okazało się, że mam raka. Dzięki temu, że wykryto go w bardzo wczesnym stadium, udało mi się wygrać z chorobą. Gdyby nie to wydarzenie na modlitwie, trafiłabym do lekarza o wiele później. Jestem przekonana, że to dzięki niemu. Od tego momentu zaprzyjaźniłam się z Janem Pawłem II. Modlę się przez jego wstawiennictwo w różnych intencjach – dzieli się kobieta. Z obecności relikwii w kościele cieszy się ks. Józef Ciupiński, proboszcz. – Mam nadzieję, że święty papież będzie wspierał naszą parafię. Jest dobrym orędownikiem szczególnie dla rodzin, ale także dla młodzieży i osób starszych – mówi duchowny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół