• facebook
  • rss
  • Seniorów odwiedzić

    dodane 21.01.2016 00:00

    Rok Miłosierdzia kieruje nas w stronę konkretnego działania. Uczynki miłosierdzia można pełnić wszędzie. Na przykład w Domu Pomocy Społecznej.

    Nowoczesny budynek mieści się na uboczu Koszalina, w sąsiedztwie kościoła pw. św. Ignacego Loyoli. – Dom Pomocy Społecznej przerodził się w centrum opieki senioralnej, w którego skład wchodzą DPS, dwa dzienne ośrodki wsparcia dla seniorów oraz dział usług opiekuńczych zajmujący się osobami starszymi i niepełnosprawnym w ich domach. Trwają przygotowania do pilotażowego programu teleopieki – informuje dyrektor placówki Grażyna Sienkiewicz. Pierwsi mieszkańcy zostali przyjęci w lipcu 2015 roku. Zamieszkują 2- lub 3-osobowe pokoje. Korzystają z zajęć edukacyjnych, kulturalnych, rehabilitacyjnych. Chętnie spotykają się z wolontariuszami. Na jeden ze styczniowych wieczorów stali się nimi członkowie Wspólnoty Emmanuel, którzy przybyli pokolędować z seniorami.

    Włoskie romanse

    Pani Irena mieszka w DPS od  3 miesięcy. Jest już po osiemdziesiątce, ale jej silny charakter wciąż daje się we znaki. – Jestem indywidualistką – określa sama siebie, co oznacza, że nie z każdym ma ochotę na pogawędkę. Jednak lubi przesiadywać na sofach ustawionych przy węzłach komunikacyjnych placówki i zaczepiać. Z tym zagadać, z tamtym się pośmiać, innemu pośpiewać, najchętniej rosyjskie melodyjki albo włoskie romanse. Nie wie, czy przyjdzie na wieczorny koncert. Zobaczy, bo kolędować to ona… niekoniecznie. Razem z nią w DPS mieszka 81 osób. Przybyli tu z różnych powodów. – Są rodziny, które oddają swoich seniorów z bólem serca. To jest dla nich dramat i w takich sytuacjach wspieramy także te rodziny. Jest też grupa osób starszych, które same decydują się na zamieszkanie u nas. To zazwyczaj osoby samotne, które oczekują całodobowego zaopiekowania się nimi – wyjaśnia G. Sienkiewicz. Pani Irena chwali ten dom. Dobrze jej tu, choć po paru słowach ucieka do tematów związanych z rodziną, pozostawionym mieszkaniem. – Nasi mieszkańcy mają wiele wspomnień, którymi chcą się z kimś podzielić – wyjaśnia dyrektorka DPS, zachęcając zarazem wolontariuszy do odwiedzania placówki. To, co wolontariusz mógłby zaproponować, to proste rzeczy: rozmowa, poczytanie książki, wspólne wyjście na spacer, współuczestnictwo w jakiejś imprezie, a nawet po prostu pooglądanie ramię w ramię telewizji, jak w domu. Można seniora zaprosić na koncert, do teatru, na spotkanie na terenie miasta. – Już samo ofiarowanie swojego czasu, pobycie przy starszej osobie i wysłuchanie jej jest wartościowe.

    Słodka pastorałka Zosi

    Kolędowanie z mieszkańcami DPS to pomysł Karoliny Grandy ze Wspólnoty Emmanuel. Jest wolontariuszką w placówce i widzi, jak potrzebne są takie spotkania. – To bardzo przyjazna forma terapeutyczna – zapewnia. – Nawet jeśli wymaga od seniorów przełamania się, żeby wyjść z pokoju, to wysiłek procentuje: porusza nie tylko serce, ale i umysł, ciało. Dotyka naraz wielu aspektów życia. I co ważne, także wymiaru duchowego, a tego osoby starsze bardzo potrzebują. Członkowie Emmanuela odebrali jej propozycję jako okazję do odpowiedzi na wezwanie papieża Franciszka, by nie tylko mówić o miłosierdziu, ale też wprowadzać je w czyn. – Od września organizowaliśmy co miesiąc sobotnie wieczory uwielbienia w parafii św. Józefa Rzemieślnika. W styczniu zamieniliśmy je na kolędowanie z mieszkańcami DPS. To także forma uwielbienia Boga – powiedziała Katarzyna Kozakiewicz, odpowiedzialna za koszalińską wspólnotę. W DPS spotkały się wszystkie pokolenia: seniorzy, dorośli z Emmanuela oraz kolędujący wespół z nimi uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 17, a także rodzice tych najmłodszych. Dzieci zaprezentowały jasełka przygotowane w ramach koła teatralnego. – Maluchy lubią występować, robią to z radością. Nie ma nic lepszego niż użyczenie ich młodego ducha osobom starszym i samotnym – wyjaśnia powody wciągnięcia uczniów w popołudniowe kolędowanie nauczycielka Małgorzata Granda, zarazem członkini wspólnoty. – Poza tym wydaje mi się wartościowe, że mogliśmy w dobrej sprawie połączyć siły. Ale kto zajmie główne miejsce na scenie: maluchy czy dorośli? Centralne miejsce zajął rzutnik i ekran, na którym teksty kolęd wypisane były wielką czcionką. Dzięki temu kolędowanie nie zamieniło się w koncert, seniorzy podejmowali śpiew. Nawet pani Irena, która „kolędować to… niekoniecznie”. Czas się żegnać. Pani Irena przepycha się do przodu. To niełatwe, jest tłoczno, a ona chodzi przy balkoniku. Wyławia wzrokiem uczennicę Zosię. Prosi kogoś, by ją zawołać. – Masz piękny głos. Ja też kiedyś taki miałam. Nie zmarnuj tego – mówi ze łzami w oczach do onieśmielonej nastolatki. I całuje ją w czoło.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół