• facebook
  • rss
  • Tych 5 minut nie można zmarnować

    Mateusz Sienkiewicz

    dodane 03.02.2016 01:07

    Deszczowa i wietrzna pogoda nie przeszkodziła słupszcznom, aby tłumnie zgromadzić się przy znakach Światowych Dni Młodzieży. Kilkaset osób spotkało się na czuwaniu w kościele mariackim.

    Słupsk był kolejnym miejscem na mapie diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, gdzie trwa peregrynacja krzyża i ikony Salus Populi Romani. Zanim pojawiły się w centralnej słupskiej parafii, modlili się przy nich chorzy z Hospicjum Miłosierdzia Bożego.

    - To taki piękny znak w miejscu, któremu miłosierdzie patronuje - mówi Teresa Jerzyk, dyrektor placówki. Symbole trafiły także do schroniska dla bezdomnych prowadzonego przez Towarzystwo im. Świętego Brata Alberta.

    Wieczorem młodzi ludzie wypełnili świątynie, by wspólnie spotkać się przy ważnych dla nich symbolach. - Jutro mam egzamin, ale ważniejsze jest dla mnie, aby być tu z innymi i wspólnie modlić się przy tak wyjątkowym krzyżu - mówi Agnieszka, która na spotkanie zabrała także koleżankę. Nigdy na Światowych Dniach Młodzieży nie były. - Ale w tym roku pojedziemy! - podkreślają studentki. Jak mówią, przyciągnęła ich wyjątkowa atmosfera spotkania. -Tyle milionów ludzi modliło się przy tym krzyżu. My też chciałyśmy - dodają.

    - To nie jest kawałek drewna, to jest bardzo ważny symbol podarowany przez świętego Jana Pawła II - tłumaczy ks. Andrzej Zaniewski, kiedy krzyż i ikona pojawiają się w drzwiach kościoła. Kiedy młodzież niesie je w kierunku ołtarza, kościół mariacki wypełnia duchowa, podniosła atmosfera. Niektórzy robią zdjęcia telefonami.

    - Ten znak, który stoi przed wami ma niezwykłe znamię. To serca i modlitwy milionów ludzi, którzy pochylali się nad nim - mówi biskup Edward Dajczak, który przypomina, że taka chwila zdarza się właściwie tylko raz. - To jest pięć minut, których nie można zmarnować. Ten krzyż pewnie nigdy więcej nie stanie w tym kościele - dodaje ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

    Są jednak osoby, które nie po raz pierwszy spotykają się przy tym krzyżu. Siostra Christella, na co dzień nauczycielka w słupskim „katoliku” modliła się przy tym symbolu. - To był 1991 rok, Jasna Góra. Wtedy jeszcze nie byłam siostrą zakonną, ale właśnie podczas tego wydarzenia poczułam swoje powołanie - podkreśla wyjątkowe znaczenie tego wydarzenia.

    O pewnej niezwykłości wspominał także bp Dajczak, który przytoczył świadectwo młodego człowieka, uczestnika spotkania w Miastku: - W tej całej pielgrzymce, która szła przez kościół chwilę postałem, popatrzyłem i chyba po raz pierwszy powiedziałem „Dziękuję Jezu!”. I kiedy pochyliłem się, żeby ucałować krzyż, po raz pierwszy w trakcie modlitwy popłynęły łzy… - cytował biskup.

    Uczestnicy czuwania podkreślali, że było to dla nich bardzo ważne wydarzenie. - Przy tym krzyżu spotykali się ludzie z całego świata, tyle łez na niego spadło - mówi wyraźnie poruszona Marika. Razem z koleżankami jest wolontariuszką Światowych Dni Młodzieży. I jak podkreśla, bardzo się z tego cieszy. Podobnie jak dwie staruszki, które brały udział w spotkaniu.

    - My jesteśmy bardzo starsza młodzież - uśmiechają się panie po 80-tce. - Ledwo mogę mówić, tak śpiewałam z młodzieżą. To jest piękne, że nie wstydzą się Pana Boga. A że tańczą i skaczą przy krzyżu? Cudownie! My też tańczyłyśmy, mimo że chodzimy o lasce - uśmiechają się starsze panie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół