• facebook
  • rss
  • Nie wystarczy dobre przygotowanie

    ks. Wojciech Parfianowicz

    dodane 14.02.2016 21:06

    Małżeństwo wymaga ciągłej troski. W Szczecinku odbyły się specjalne warsztaty w ramach programu Ja+Ty=My fundacji "Pomoc Rodzinie".

    W weekendowych zajęciach 13 i 14 lutego, które odbywały się w Prywatnym Liceum i Gimnazjum przy ul. Klasztornej, wzięło udział kilkanaście par. Jedna z nich była już po rozwodzie, ale jednak postanowiła dać sobie kolejną szansę.

    Pozostali uczestnicy zajęć, to niekoniecznie małżeństwa przeżywające kryzysy. Są to ludzie, którzy chcą rozumnie troszczyć się o swój związek, aby mógł on prawidłowo się rozwijać.

    - Człowiek nie jest przez całe życie taki sam. Ciągle się zmienia. Zmienia się zatem także małżeństwo. Dlatego właśnie wymaga ono nieustannej troski - zauważa Jacek Gos z Warszawy, który razem z żoną Antoniną byli jedną z par towarzyszących.

    Program Ja+Ty=My jest częścią większej całości. Przewidziana na kilka lat formacji seria programów "Na Miłość i Życie" jest owocem refleksji i doświadczenia osób działających w fundacji "Pomoc Rodzinie", która powstała jako owoc działania Instytutu Świętej Rodziny w Łomiankach oraz Instytutu Studiów nad Rodziną przy UKSW.

    Jak przyznaje ks. Jarosław Szymczak z fundacji "Pomoc Rodzinie", współtwórca programu oraz główny prowadzący zajęcia w Szczecinku, troska o małżeństwo musi rozpocząć się od zrozumienia jego natury.

    - Łaska sakramentu jest bardzo ważna i nigdy jej nie zabraknie. Jednak łaska buduje na naturze, więc jeżeli ta leży odłogiem, łaska niewiele może zdziałać. Program Ja+Ty=My jest więc całkowicie "świecki". Poznajemy naturę związku i staramy się zrozumieć, co ja jako mąż czy żona mogę po ludzku zrobić, żeby strzec mojego małżeństwa - wyjaśnia ks. Szymczak.

    Dopiero kolejne programy dotykają kwestii wiary, czy zaangażowania małżonków w Kościele.

    Program Ja+Ty=My składa się zatem z 6 sesji tematycznych: idealistyczne wizje a rzeczywistość, szacunek i akceptacja odmienności, dar zamiast roszczeń, czas dla nas, dialog i komunikacja, pieczęć daru - życie seksualne.

    ks. Jarosław Szymczak podczas wykładu w Szczecinku   ks. Jarosław Szymczak podczas wykładu w Szczecinku ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość - W małżeństwie istnieje nieustanna pokusa, żeby widzieć je tak, że to druga strona ma uczynić mnie szczęśliwym. Przecież takie jest zadanie męża, żebym ja była szczęśliwa; takie jest zadanie żony, żebym ja był szczęśliwy. Podświadomie małżeństwo zaczyna budować się na roszczeniach i oczekiwaniach wzajemnych. A to nie jest natura małżeństwa. Jest nią dar. To chyba jedna z najtrudniejszych spraw do pojęcia. Ludzie myślą, że małżonkowie mają być jak dwa koła zębate, które idealnie zachodzą na siebie. On zna jej potrzeby, ona zna jego potrzeby i pięknie się harmonizują. Tylko że to jest harmonizowanie się dwóch egoizmów. Każda zębatka kręci się wokół własnej osi. Ludzie szukają idealnego partnera, czyli takiego, który będzie potrafił odpowiadać na moje potrzeby. My chcemy pokazać inną logikę - logikę daru. Symbolem takiego spojrzenia może być już nie zębatka, ale świeca. Czym innym jest wosk, czym innym jest sznurek. Każdy z tych elementów daje coś innego, ale oba spalają się razem produkując światło i ciepło. Trzeba poznać swoje odmienności, poznać siebie i umieć dać się drugiemu - wyjaśnia ks. Szymczak.

    Agnieszka i Jacek Froehlich ze Szczecinka biorą udział w programie już po raz drugi. Małżeństwem są od 20 lat. Jak przyznają, wcale nie musi być tak, że im większy staż, tym mniej trzeba nad małżeństwem pracować.

    - Czasami przez lata można ciągnąć ten sam błąd - przyznaje Agnieszka. - Tutaj dostajemy narzędzia, które pozwalają nam lepiej zrozumieć, czym jest małżeństwo i jak o nie dbać - dodaje Jacek.

    Jak podkreślają małżeństwa towarzyszące uczestnikom zajęć, program Ja+Ty=My nie jest terapią. Na zajęciach nie mówi się publicznie o swoich problemach. Nie są to grupy dzielenia, czy wsparcia.

    - Wyposażamy uczestników w wiedzę i narzędzia, które pomagają im zrozumieć i zdiagnozować swoje problemy. Dzięki temu mogą potem rozpocząć konkretną pracę - mówi Marzena Maluga z Wrocławia, która z mężem Michałem tworzyła jedną z par towarzyszących.

    Uczestnicy weekendowych sesji otrzymują materiały do dalszej pracy i jeśli chcą mogą brać udział w formacji, która trwa przez cały rok pod patronatem fundacji "Pomoc Rodzinie".

    Fundacja poszukuje też małżeństw, które chciałby zaangażować się w jej działalność, samemu przejść poszczególne programy, aby później móc pomagać innym.

    Więcej o fundacji TUTAJ, o samym programie Ja+Ty=My TUTAJ, o Instytucie Świętej Rodziny TUTAJ.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół