• facebook
  • rss
  • Serce ze srebra, pamięć z kamienia

    Karolina Pawłowska

    dodane 02.03.2016 10:37

    To pierwsze takie miejsce upamiętnienia Danuty Siedzikówny, skazanej na śmierć bohaterskiej "Inki". W srebrnej urnie w kształcie serca ukryte zostały prochy z odnalezionego w Gdańsku grobu sanitariuszki V Wileńskiej Brygady AK.

    Pamiątkową tablicę i urnę poświęcono 1 marca w kościele pw. Świętej Rodziny w Pile.

    W odpowiedzi na apel Pilskich Patriotów, którzy w ten sposób chcieli upamiętnić jedna z bohaterek podziemia niepodległościowego udało się zebrać aż 5 kg różnego rodzaju biżuterii, łańcuszków czy monet. Srebro przysyłano z całej Polski, a także spoza jej granic.

    W uroczystościach uczestniczyła najbliższa rodzina Inki - jej cioteczna siostra z mężem.

    - To spełnienie tego, na co przez wiele lat czekaliśmy - nie ukrywa Maciej Pawełek, który wypowiadał się w imieniu rodziny.

    - Kiedy rozmawialiśmy z Wiesią, siostrą Danusi, o to myśleliśmy tylko o tym, żeby odnaleźć Inkę. Wiesia mówiła krótko: my nie chcemy zemsty, my chcemy pamięci. Dzisiaj w naszym Ełku gimnazjum nr 1 otrzymało jej imię. Kandydatów było pięciu: czterech noblistów i Inka. Młodzież wie, czego chce. Kiedy Wiesia pojechała do Gdańska za namową rodziny, spotkała dr. Szubarczyka z IPN, który zajął się sprawą. Dziesiątki ludzi pomagały, m.in. kibice. Przyjeżdżali z całej Polski, żeby kopać, szukać. Pani Marzena Kruk z gdańskiego IPN odnalazła informację, że Inka została skazana na dwukrotną karę śmierci. Tak, jakby jednej było mało - mówił bardzo wzruszony.

    Pilskie serce dla Inki to pierwsze, ale nie ostatnie takie miejsce upamiętnienia siedemnastoletniej bohaterki. Będą powstawać kolejne w innych miejscach Polski, więc zbiórka srebra wciąż trwa. Pan Maciej Pawełek w imieniu rodziny przekazał na ten cel drobną monetę.

    - To drobna monetka z 1933 r. Inka miała wtedy pięć lat - mówił przekazując ją ks. Jarosławowi Wąsowiczowi, koordynatorowi akcji oraz organizatorowi Pilskich Dni Żołnierzy Wyklętych.

    Pilski salezjanin uczestniczył w prowadzonych w 2014 r. pracach odkrycia miejsca pochówku Inki na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku.

    - Osobiście jestem zafascynowany postacią Inki odkąd tylko zacząłem poznawać temat żołnierzy wyklętych. Była wychowanką sióstr salezjanek w Różanym Stoku  i może być ikoną młodzieży wzrastającej w duchu ks. Bosco, „dobrych chrześcijan i uczciwych obywateli”. Mamy szczególny obowiązek korzystać z tego duchowego skarbu - zauważa.

    Mszy św., podczas której poświęcono tablicę i urnę przewodniczył ks. Jarosław Pizoń, inspektor nominat salezjańskiej inspektorki wrocławskiej.

    - Z kart historii Polski woła prawda o czasie, o wydarzeniach. To był czas napaści na Polskę ze wschodu i z zachodu, czas krwi i honoru, dramatu rozstań. To był czas czerwonego cielca kłamstwa, nienawiści, zbrodni, tortur, śmierci. Nieludzkich postaw i bezlitosnych rozkazów. To był czas wierności, blasku prawdy, czas niezłomnych, czas wyklętych. To był czas Danusi, filigranowej działaczki AK, klejnotu V Wileńskiej Brygady AK. To był czas jej świadectwa życia zgodnego z wiarą, zaczerpniętą również z dzieła ks. Bosko. To był także czas jej ostatniej misji w Gdańsku, aresztowania, poniżenia, tortur, kary śmierci i pozbawienia prawa łaski. Czas jej wiernej drogi z Bogiem i dla Polski - przypominał w kazaniu.

    - Nie wystarczy przeglądać się w lustrze historii, trzeba stawać przed Chrystusowym obliczem. Czy będzie to czas mądrości, wierności, odpowiedzialności? Czy będzie to czas owocowania? Czy wyrośnie z każdej kropli krwi wylanej w obroni ojczyzny  dobry owoc? Co przeniesiemy w następne pokolenia? Jaki będzie czas Polski, Europy, chrześcijaństwa? - pytał.

    Po Mszy św. przed kościołem hołd bohaterce oddali również miejscowi kibice, odpalając race i skandując imię Inki.

    Danuta Siedzikówna została aresztowana 20 lipca 1946 r. i osadzona w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie 3 sierpnia gdański Wojskowy Sąd Rejonowy skazał ja na karę śmierci. W grypsie z więzienia napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Według historyków zdanie to odnosi się nie tylko do śledztwa, ale także odmowy podpisania prośby o ułaskawienie. Inkę zabił 28 sierpnia strzałem w głowę dowódca plutonu egzekucyjnego z KBW. Miała 17 lat. Przez dziesięciolecia miejsce jej pochówku było nieznane. W 2014 r. w ramach prac zespołu ds. poszukiwań nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego IPN na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku odnaleziono nieoznaczony grób. Podczas ubiegłorocznych obchodów Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych oficjalnie potwierdzono, że zawierał szczątki Inki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół