• facebook
  • rss
  • Założony na 100 łanach

    dodane 02.06.2016 00:04

    Współczesna historia na długie dziesięciolecia przykleiła Koszalinowi łatkę „czerwonego bastionu”. Z okazji 750-lecia miasta przypomniano o jego chrześcijańskich początkach.

    Miasto zostało przecież założone przez biskupa, ukształtowane przez mniszki i oddane pod opiekę św. Jana Chrzciciela.

    Z biskupią pieczęcią

    W roku jubileuszowym korespondencja Urzędu Miejskiego oznaczana jest okolicznościowym stemplem. Biskup w mitrze i z pastorałem, stojąc w bramie miejskiej, spogląda z pism, pocztówek, reklamowych folderów. To Herman von Gleichen, biskup kamieński. „Herman, z łaski Bożej biskup kamieński katedry wszystkim pismo niniejsze czytającym śle pozdrowienia w Tym, który jest prawdziwym zbawieniem wszystkich. Jako że czyny, które dokonują się za sprawą rozumu, często w przyszłych czasach okrywają się mgłą zapomnienia, przeto jest rzeczą konieczną, aby takowe pismem i słowami świadków utrwalić, by fakt z przeszłości dla późniejszych pokoleń zachować” – pisze hierarcha 23 maja 1266 r. nie tylko do sobie współczesnych, ale do wszystkich „po wsze czasy”. Jakby ten, który dał początek Koszalinowi, był pewien, że założone na 100 łanach (z czego 30 należało do osadźców miasta Markwarda i Hartmana) miasto przetrwa co najmniej 750 lat. Kruchy papier, na którym słowa te spisano, także przetrwał. Po raz pierwszy od ponad 100 lat ten kluczowy dla historii Koszalina dokument znalazł się w rodzinnym mieście za sprawą wystawy przygotowanej przez Archiwum Państwowe w Koszalinie, koszalińskie muzeum i Landesarchiv w Greisfwaldzie. – To wydarzenie godne tak zacnego jubileuszu – podkreślają zgodnie muzealnicy. Nieczęsto zdarza się, żeby tak stare dokumenty podróżowały, i to na tak długo, bo w koszalińskim muzeum będzie można je oglądać do 11 lipca.

    Bez Boga ani do proga

    – Oczywiście wzmianki wcześniejsze pojawiają się i w źródłach, i w wykopaliskach, ale fakt, że biskup kamieński Herman von Glei- chen stworzył nowy ośrodek miejski na mapie Pomorza, jest absolutnie doniosłym i kluczowym wydarzeniem. Także dla całego Pomorza, bo pamiętajmy, że losy ośrodków miejskich bywały różne, nie wszystkie przetrwały do dnia dzisiejszego – zauważa Joanna Chojecka, dyrektor koszalińskiego Archiwum Państwowego. Razem z aktem lokacyjnym na wystawie zaprezentowano kilkanaście innych średniowiecznych dokumentów. Kształtowały przestrzeń, regulowały kwestie prawne, nadawały kolejne przywileje gospodarcze. Są to m.in. dokumenty burmistrza i rady miejskiej Koszalina. – Całe średniowiecze we wszystkich sferach życia przeniknięte było obecnością Boga. Świadczy o tym chociażby sposób sporządzania dokumentów, praktykowany nie tylko przez przedstawicieli władz kościelnych, ale również przez władze świeckie. Dla przykładu dokument z 22 maja 1286 r., nadający przez radę miasta Koszalina w dziedziczne posiadanie młyn w mieście dwóm obywatelom: „Wszystkim wiernym w Chrystusie, którzy niniejsze pismo rozważać zamiar mają, ogół rajców miasta Koszalina szczerze niezmienność poważania wraz z pozdrowieniem przekazuje”. Odwołaniem do kalendarza liturgicznego kończył się każdy dokument – opowiada Krystyna Bastowska, główny specjalista z biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. – Najpiękniej chyba wybrzmiewa to w dokumencie bp. Hermana, zakładającym klasztor żeński w Koszalinie i określającym nadane klasztorowi posiadłości: „Przeto niechaj wie pokolenie współczesnych i szczęśliwy ród przyszłych ludzi, że my z powinności urzędu naszego cześć boskiego imienia szerzyć zobowiązani jesteśmy, po zasięgnięciu opinii rozeznanych w sprawie osób, na cześć Niepokalanej i zawsze Dziewicy Marii, z zachowaniem reguły zakonnej świętego Benedykta, opactwo i klasztor mniszek zakonu cysterskiego w mieście naszym Koszalinie mocą prawa biskupiego ustanawiamy” – czyta kolejny dokument opowiadający historię miasta. Co ciekawe, dalej w dokumencie tym mowa jest o kościele w Kraśniku Koszalińskim, nad którym cysterki dostały patronat. Ci, którzy nakazali jego rozebranie w latach 50. ubiegłego wieku, raczej nie znali treści biskupiej przestrogi: „Ktokolwiek zatem wobec tej naszej darowizny bądź nadania nieprzyjazne działania podejmie, niechaj wie, że naraża się na gniew Boga wszechmocnego i nasz. Natomiast wszystkim przestrzegającym zobowiązania tegoż dokumentu niechaj będzie pokój w Panu i z wybrańcami Boga w równym stopniu niechaj udziały w życiu wiecznym dostąpią”.

    Cysterki z Koszalina

    Dzień urodzin miasta rozpoczyna modlitwa. „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie…” – płyną między gotyckimi murami katedry słowa psalmu. Ekumenicznie, bo dawny kościół farny przez 400 lat użytkowany był przez protestantów, zanim po wojnie znów zaczął służyć katolikom. W intencji miasta i jego mieszkańców modlą się razem przedstawiciele Kościołów: ewangelicko-metodystycznego, ewangelicko-augsburskiego, polskokatolickiego i rzymskokatolickiego. Po siedmiu wiekach świątynia wzniesiona przez cysterki wciąż służy koszalinianom. To właśnie te mniszki zdeterminowały rozwój miasta. – Klasztor koszaliński należał do bardziej znaczących. Cysterki miały wpływ na wszystkie możliwe dziedziny życia, nie tylko duchowego, bo i na szkolnictwo, na rzemiosło, na gospodarkę. Opiekując się kaplicą na Górze Chełmskiej, otrzymały szereg przywilejów i odpustów papieskich i biskupich dla przybywających tu pielgrzymów – opowiada Krystyna Bastowska, nieoceniony przewodnik po koszalińskich świątyniach. Niedawno okazało się, że po koszalińskich mniszkach pozostał jednak cenny ślad: kościół klasztorny. Wielokrotne przebudowy ukryły pierwotne rysy i w służącej dzisiaj wiernym Kościoła prawosławnego świątyni nawet specjaliści nie potrafili dopatrzeć się XIII-wiecznego rodowodu. Dopiero pomysł rozbudowy i wkroczenie do akcji archeologów pozwoliły dokonać sensacyjnego odkrycia. – Udało się odnaleźć zarówno zarys prezbiterium, jak i fundament pierwotnego ołtarza. To najstarszy koszaliński ołtarz! – mówi Krystyna Bastowska.

    9 kościołów

    Który kościół pełnił rolę parafialnego, zanim powstał kościół farny? Być może świątynia na Górze Chełmskiej z proboszczem Mikołajem, o którym jest mowa w dokumencie z 1263 roku. – Możliwe, że funkcję tę przejęła kaplica Świętego Ducha, usytuowana u zbiegu Słowackiego i 1 Maja, obdarzona przywilejami odpustowymi nadanymi przez kurię papieską w Awinionie oraz biskupa kamieńskiego – zastanawia się pani Krystyna. Potem powstawały kolejne świątynie: św. Jerzego z okazałą czterokondygnacyjną wieżą, usytuowana za Bramą Nową (na wysokości dzisiejszego sklepu „Saturn”), kaplica św. Gertrudy za Bramą Wysoką (szczęśliwie dotrwała do czasów dzisiejszych), kaplica św. Mikołaja usytuowana przed Bramą Młyńską (w okolicy dzisiejszego muzeum) i położone w jego pobliżu kaplica i szpital św. Katarzyny oraz kaplica św. Jakuba, ufundowana przez jednego z mieszkańców, prawdopodobnie po odbyciu pielgrzymki do Composteli. – 9 kościołów to dużo jak na średniowieczne miasto. W Kołobrzegu znajdował się tylko jeden w obrębie murów miasta i kilka kaplic za murami. Do XIX w. przetrwały tylko kościoły farny, klasztorny i kaplica św. Gertrudy. Ale ciekawe, że w okresie powojennym Koszalin miał również 9 świątyń – zauważa Krystyna Bastowska.

    Ołtarz dla patrona

    Niektóre z dokumentów zaprezentowanych na wystawie opatrzone są pieczęciami miejskimi, w tym tą z wizerunkiem św. Jana Chrzciciela. Od początku, jako patron diecezji kamieńskiej, sprawował on także opiekę nad miastem. W kościele farnym miał swój ołtarz. – Pierwsza wzmianka o kościele farnym z 1333 r. dotyczy właśnie informacji o ufundowaniu wosku przed ołtarz główny i przed ołtarz boczny św. Jana Chrzciciela – mówi Krystyna Bastowska. Głowa św. Jana Chrzciciela na misie była także od XIV w. w herbie miasta. Zniknęła najpierw za sprawą narodowych socjalistów, później – komunistów. Ci w herbie osadzili na koniu księcia Bogusława II (który notabene nadał wieś Koszalin zakonowi norbertanów) dla podkreślenia związków rodowych i politycznych łączących pomorskiego księcia z Polską. Krystyna Bastowska nie ma wątpliwości, że św. Jan Chrzciciel mimo to nadal sprawuje opiekę nad miastem. I choć jego figura znajduje się w nowym ołtarzu głównym katedry, trochę brakuje jej ołtarza dedykowanego patronowi miasta. – A może mogliby go ufundować rajcy miejscy? To byłby piękny prezent dla miasta – dodaje z uśmiechem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół