• facebook
  • rss
  • Obmyci nie tylko deszczem

    ks. Wojciech Parfianowicz

    dodane 05.06.2016 13:13

    Kilkaset osób z kilkunastu parafii reprezentowało diecezję koszalińsko-kołobrzeską na 20. Spotkaniu Młodych w Lednicy.

    Był z nimi także bp Edward Dajczak, który w tym roku podczas Mszy św. na Polach Lednickich wygłosił homilię.

    Odnosząc się do Pisma Świętego, którego egzemplarz otrzymał każdy uczestnik spotkania, bp Dajczak powiedział: - To nie jest Biblia na półkę. To nie jest gadżet. Słowo Boże nie jest po prostu informacją. Tylko to słowo jest faktycznie usłyszane, które wydaje owoce.

    Biskup koszalińsko-kołobrzeski zachęcał młodych do codziennego czytania Pisma Świętego. Radził, aby zapamiętywać lub zapisywać choć jedno zdanie i chodzić z nim przez cały dzień, co pozwala na to, aby słowo zakorzeniło się i wydało owoc.

    Nawiązując do przypowieści o siewcy, bp Dajczak zachęcał młodych, aby nie czekali z decyzją o życiu zgodnie z usłyszanym słowem Bożym. - Dzisiaj jestem rolą. Jutro będę kimś innym, jeśli to jutro w ogóle będzie. A że nie musi być, pokazuje grób tego, przez którego Bóg Lednicę stworzył. I nie chodzi o jakieś prymitywne straszenie. Chodzi o to, że Bóg nam dał dzisiaj.

    Wielu zadawało sobie pytanie, czy idea spotkań lednickich przetrwa po śmierci o. Jana Góry. - Jestem na tym spotkaniu już po raz 17. Mam więc jakiś punkt odniesienia - mówi ks. Jacek Zdoliński, który obecnie pracuje w parafii Miłosierdzia Bożego w Kołobrzegu. - Następcy o. Góry świetnie sobie poradzili. Nie próbowali go kopiować. Byli sobą - dodaje duszpasterz, który również tym razem na Lednicę przywiózł osoby, które pojechały tam po raz pierwszy, tworząc kolejne lednickie pokolenie, już "po Górze".

    - Myślałem, że to będzie po prostu kolejna wycieczka. Myliłam się. Co prawda na początku, zaraz po przyjeździe, idąc na Pola Lednickie, przeżyliśmy prawdziwą mękę. Trwało to parę godzin. Jednak warto było. To niesamowite, jak można wielbić Boga przez śpiew i taniec. Takie spotkanie daje siłę do trwania przy Bogu. Za rok znów się wybiorę - zapewnia Martyna Szarek, gimnazjalistka z Kołobrzegu.

    - Zobaczyłem kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy skakali i cieszyli się nie z powodu jakiejś gwiazdy, która przyjechała z koncertem, ale z powodu Pana Boga. Przekonałem się, że jest wielu młodych ludzi w moim wieku, którzy chcą się modlić, chcą wierzyć. To mnie bardzo umocniło - przyznaje Mateusz Boćko, uczeń II klasy gimnazjum w Kołobrzegu.

    Spotkanie Młodych w Lednicy, poprzez wspomnienie 1050. rocznicy chrztu Polski, stało się również okazją do zgłębienia tajemnicy chrztu w ogóle. Dla niektórych uczestników spotkania przemawiającym znakiem w tym kontekście była ulewa, która w pewnym momencie zagościła nad Polami Lednickimi.

    - Było tak duszno i gorąco, a po deszczu nastąpiło jakby oczyszczenie, nastała zupełnie inna atmosfera. To był dla mnie piękny znak tego, czym jest chrzest w sensie duchowym - dzieli się Elżbieta Fitał z Kołobrzegu, która na Lednicy była już po raz czwarty.

    Ks. Jacek Zdoliński podkreśla też rolę lednickich spowiedzi. - Na wszystkich spotkaniach, na których byłem, właściwie nie uczestniczyłem w programie, tylko cały czas spowiadałem. Moje ulubione miejsce to "pole spowiedzi" przy kaplicy adoracji. Zawsze tam przeżywam Lednicę. Młodzi powtarzają, że lubią się tutaj spowiadać, ponieważ nie ma bariery kratki, mogą księdzu spojrzeć w oczy, spokojnie porozmawiać. Jest czas, ponieważ spowiada naprawdę wielu księży. Nikt nikogo nie pogania, można spowiedź połączyć z rozmową duchową. Niech obrazem tego, co mówię, będą liczby: w tym roku, przez 5 godzin, wyspowiadałem kilkanaście osób. Jedna spowiedź trwała 1,5 godz.

    Przeczytaj także:

    Spełnione marzenia pod rybą

    Za cenę jednej bułki

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół