• facebook
  • rss
  • Po prostu parafia, a jednak...

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 50/2016

    dodane 08.12.2016 00:00

    W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej od Koczały starsze są tylko parafie w Białej i Czaplinku. Koczalska wspólnota może się poszczycić 660-letnią historią.

    Kiedy 13 listopada 1985 roku w Koczale k. Miastka rozbił się wojskowy MIG-23, o miejscowości na chwilę zrobiło się głośno w całej Polsce. Jednak na co dzień to zwyczajna, mała miejscowość, w której nie dzieje się nic spektakularnego. Również z punktu widzenia wiary w Koczale nie było żadnych objawień, papieskich wizyt, nie pochodzi z niej żaden znany święty. Jednak niepozorna gablotka z wotami, zawieszona koło jednego z bocznych ołtarzy, przypomina, że Pan Bóg jest obecny i działa w każdej wspólnocie parafialnej. Największym cudem jest Jego obecność w Eucharystii, a historia każdej parafii to przede wszystkim historia zbawienia konkretnych ludzi, niejednokrotnie pełna ukrytych cudów Bożej łaski. Historia Koczały jest do tego dość długa, bo ponad sześciowiekowa.

    Dostępne jest 22% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół