• facebook
  • rss
  • Dziękowali za dziesięciolecia

    dodane 20.04.2017 00:00

    Wałczanie i mieszkańcy niewielkiego Sypniewa pożegnali swoich emerytowanych proboszczów.

    W kościele św. Mikołaja, w którym posługiwał przez 45 lat, mieszkańcy Wałcza dziękowali Bogu za dar życia ks. prałata Romualda Kunickiego. Przywoływali też maksymę, którą kierował się w życiu: „Nie ma zasług, jest tylko dług spłacany Bogu i ludziom”.

    Ojciec powołań

    – Powtarzał, że ziemia wałecka to ziemia kapłańska i błogosławiona. Może to jego osobisty charyzmat, może gorliwa modlitwa, ale z pewnością też niezwykła wrażliwość i troska o każde rodzące się powołanie – zauważa ks. Paweł Wojtalewicz, jeden z księży, którzy wyszli z parafii pw. św. Mikołaja. – Towarzyszył nie tylko, gdy wszystko się układało, ale także w tych chwilach trudnych. Był po ojcowsku wyrozumiały i poszukiwał rozwiązań problemów, walczył o powołania i nie poddawał się łatwo. Wielu z nas zawdzięcza mu swoje kapłaństwo, ponieważ umiał o nas i razem z nami walczyć – wspomina. Ksiądz Romuald Kunicki urodził się 21 czerwca 1934 r. w Suwałkach. Mama wybrała dla niego imię, jakie nosił ksiądz udzielający mu sakramentu chrztu.

    Przed śmiercią wyjawiła, że miała nadzieję, iż jej syn także będzie kapłanem. I tak się stało. Powołanie do kapłaństwa zwyciężyło z chęcią zostania lekarzem. Już po święceniach wrócił na studia, które zakończył magisterium z pedagogiki oraz pracą doktorską z teologii pastoralnej z zakresu katechetyczno-pedagogicznego. Przez 18 lat był wykładowcą w seminarium gorzowskim, potem zaś w koszalińskim. Do wałeckiej parafii pw. św. Mikołaja trafił jako wikariusz. Potem, przez kolejne 33 lata, aż do przejścia na emeryturę w 2009 r. duszpasterzował w niej jako proboszcz. – Dla mnie ksiądz prałat był „od zawsze”. Był proboszczem od 1976 r. Ja urodziłem się rok później. To on mnie chrzcił, pierwszy raz spowiadał i z jego rąk przyjąłem pierwszy raz Komunię Świętą. Towarzyszył mi także podczas studiów w seminarium i zaprowadził do ołtarza na moją pierwszą Mszę św. – mówi z uśmiechem ks. Łukasz Łukaszewicz. – Nigdy nie pytał, nie naciskał: „A może zostałbyś księdzem?”. Po prostu był. Zawsze obecny w konfesjonale, przy ołtarzu, otaczał nas miłością. Pokazywał nam, jak być księdzem – dodaje. Ksiądz Romuald zmarł 3 kwietnia. Mieszkańcy Wałcza żegnali go z honorami. – Nie podobałoby się to wszystko księdzu prałatowi, oj, nie podobałoby się. Nigdy nie lubił pompy i zamieszania wokół siebie – uśmiecha się ciepło do wspomnień Alicja Kuczyńska, prezes Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. I dodaje zaraz: – Ale byłby wdzięczny, że tak wiele osób się za niego modli, że był dla nich ważny.

    Zmaganie z chorobą

    Gdy wałczanie towarzyszyli w ostatniej ziemskiej drodze ks. Romualdowi, także parafianie z Sypniewa żegnali swojego emerytowanego proboszcza. Ksiądz kanonik Andrzej Matyjaszek proboszczem sypniewskiej parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny był przez 8 lat. Z końcem lipca ubiegłego roku, ze względu na stan zdrowia, przeszedł na emeryturę. Ksiądz Andrzej urodził się 25 lutego 1956 r. w Miastku. Studiował w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie oraz w Koszalińskim Wyższym Seminarium Duchownym. Święcenia prezbiteratu otrzymał 29 maja 1983 r. Jako wikariusz pracował w parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Kołobrzegu, NMP Królowej Polski w Lęborku i Ducha Świętego w Koszalinie. W 1990 r. został mianowany proboszczem parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Zegrzu Pomorskim. W czasie rocznego urlopu zdrowotnego pełnił posługę duszpasterską w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Starym Jarosławiu. Przez ponad dekadę był proboszczem parafii pw. Matki Bożej Różańcowej w Siemczynie, a 23 kwietnia 2008 r. został proboszczem parafii pw. Matki Bożej Różańcowej w Sypniewie. Pełnił funkcję dekanalnego ojca duchownego, wicedziekana w dekanacie Barwice oraz dekanalnego ojca duchownego w dekanacie Jastrowie. Otrzymał diecezjalne odznaczenie „Rocchetti et Mantoletti” z tytułem kanonika. Ostatnie kilka lat było dla niego zmaganiem się z chorobą nowotworową. Pokonała go 4 kwietnia. Miał 61 lat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół