• facebook
  • rss
  • Nie zawsze chodzi o palec

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołob. 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    – Przemiana człowieka to dla mnie większy cud niż wstanie z wózka – mówi br. Waldemar Korba, kapucyn z Wałcza, który na początku lipca prowadził w Koszalinie warsztaty modlitwy wstawienniczej.

    Wałecki zakonnik opowiada historię siostry zakonnej, która po modlitwie wstawienniczej wstała z wózka. – Miała taką wadę kręgosłupa, która według lekarzy na trwałe uniemożliwiała jej chodzenie – wspomina kapucyn. Efektem modlitwy była rzecz zadziwiająca. – Siostra nie tylko zaczęła chodzić – i chodzi do dzisiaj – ale w jej kręgosłupie nic się nie zmieniło – zaświadcza br. Waldemar. Zainteresowanie modlitwą wstawienniczą rośnie, stąd potrzeba warsztatów, aby osoby chcące posługiwać w ten sposób mogły to robić właściwie, a ci, którzy proszą o modlitwę, nie traktowali jej jak wizyty u fizjoterapeuty.

    Pobożny egoizm

    Modlitwą wstawienniczą jest właściwie każda modlitwa prośby za kogoś innego. – Może nią być np. prosty pacierz czy błogosławieństwo rodziców dla dzieci. Każdy z nas powołany jest do takiej modlitwy. Jest ona bardzo ważna, ponieważ uwalnia od egoizmu. Okazuje się bowiem, że także na modlitwie można być egoistą, który myśli tylko o sobie – podkreśla br. Waldemar, zachęcając do modlitwy za innych, również za tych, którzy czynią nam konkretne zło. Żeby więc modlić się wstawienniczo, nie trzeba należeć do wspólnoty charyzmatycznej. Trzeba po prostu być chrześcijaninem, który także na modlitwie potrafi spojrzeć dalej niż na czubek własnego nosa.

    Dostępne jest 35% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół