• facebook
  • rss
  • Inka wyzwala dobro

    Karolina Pawłowska

    |

    Gość Koszalińsko-Kołob. 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Ten wyjazd to nagroda. Ale młodzież z Czarnego nie jedzie tam z pustymi rękoma. Obdaruje prezentami swoich rówieśników ze szkoły w Podbrodziu.

    Wszystko za sprawą sanitariuszki Inki. – Naszym przedsięwzięciom patronuje Danusia Siedzikówna. Dzięki niej dzieją się piękne rzeczy – nie ma wątpliwości Mariusz Birosz, prezes Stowarzyszenia Brygada Inki, dzięki któremu kilkunastu uczniów czarneńskiego Zespołu Szkół wyjedzie do Wilna. Tamtejszej szkole także od ubiegłego roku patronuje młodziutka sanitariuszka V Wileńskiej Brygady AK. Młodzież weźmie udział w uroczystościach 73. rocznicy operacji „Ostra Brama”, będzie się modlić przed obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej i oddawać hołd bohaterom na cmentarzu Na Rossie. Odwiedzi również m.in. miejsca związane z marszałkiem Józefem Piłsudskim, Adamem Mickiewiczem i św. s. Faustyną, a także miejsce kaźni w Ponarach. Młodym towarzyszyć będą m.in. Włodzimierz Mikuć, przewodniczący wileńskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK i uczestnik operacji „Ostra Brama”, oraz Barbara Łazuka-Fierek, z którą szkoła i stowarzyszenie z Czarnego się zaprzyjaźniły. Zaczęło się oczywiście od Inki.

    – Pani Barbara przyjechała do Czarnego do rodziny. Przyszli obejrzeć naszą wystawę o Ince. Bardzo się wzruszyła, gdy zobaczyła zdjęcie mjr. Zygmunta Szendzielarza. Wtedy po raz pierwszy opowiedziała historię swojego ojca, który walczył o Wilno, był w brygadzie Łupaszki. Zmienił nazwisko, bo musiał się ukrywać. Nie wiedział o tym nikt, nawet jej rodzina – opowiada Mariusz Birosz. Młodzież zajrzy również do polskiej szkoły w Podbrodziu. Wiezie tam mnóstwo prezentów, które udało się zebrać. – Skontaktowaliśmy się ze szkołą, spytaliśmy, czego najbardziej im potrzeba. Okazało się, że bardzo przydałyby się stroje gimnastyczne. Mamy dla nich także przybory szkolne, plecaki, gry edukacyjne, a nawet 50 par kozaków zimowych. To wszystko nowe rzeczy za ponad 15 tys. zł. Tak szeroko otworzyli swoje serca ofiarodawcy – wylicza Mariusz Birosz. – Nie mam jednak wątpliwości, że znacznie ważniejsza dla dzieci z Podbrodzia będzie możliwość spotkania się z ich rówieśnikami z Polski i rozmawiania z nimi w języku polskim. A dla naszych dzieci to lekcja historii. Dla nich Kresy nie znaczą już tak wiele. Często nie mają pojęcia, że tam wciąż mieszkają Polacy, potomkowie naszych rodaków zsyłanych na Sybir, do Kazachstanu, potomkowie polskich bohaterów – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół