• facebook
  • rss
  • Dawid Pieśniarz na wielki finał

    dodane 07.09.2017 08:52

    Nie lada niespodziankę przygotowali melomanom organizatorzy tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Organowego. Jako grande finale wybrzmiały dźwięki kantaty stworzonej przez koszalińskiego kompozytora i księdza-poetę.

    Prapremierowe wykonanie „Tryptyku z Dawidem Pieśniarzem” prof. Andrzeja Cwojdzińskiego do słów ks. Henryka Romanika zaprezentowano w katedrze w Koszalinie.

    Zaśpiewam psalm dla Pana

    Zaczęło się od telefonu prof. Andrzeja Cwojdzińskiego i prośby o tekst. – Miało to być coś o muzyce, o tym, czym ona jest w swojej istocie. Siadłem i nie bardzo wiedziałem, o czym miałbym pisać. Aż wpadłem na myśl, że nie ma co szukać i kombinować, tylko zwrócić się do tego, co towarzyszy mi niemal całe życie – opowiada ks. Henryk Romanik, osiecki proboszcz, biblista, poeta, który na obrazku prymicyjnym umieścił słowa Psalmu 27. – Kilka wersetów kończących się frazą: „Złożę w Jego przybytku ofiary radości, zaśpiewam i zagram psalm dla Pana”. Zastanawiałem się, co te słowa mogłyby znaczyć w moim kapłańskim życiu. Śpiewać niespecjalnie umiem, grać – jeszcze mniej. Więc jak „wyśpiewać psalm dla Pana”? – opowiada z uśmiechem. Jak to jak? Jak Dawid! – Pieśniarz Dawid to człowiek obdarzony talentem, odwagą do wykorzystywania go, ale i konkretnym zadaniem. Raz uspokaja szalonego króla Saula, raz prowadzi naród z pielgrzymką do Jerozolimy, by tańczyć przed arką, albo organizuje chór psałterzystów na Syjonie. A kiedy naprawdę porządnie nagrzeszy, wyśpiewuje pieśń pokutną. Jest pełen pasji, emocji, wzruszeń i zwracając się ku Bogu, pozostaje w nich prawdziwy. To sprawia, że jest nam tak bliski, a słowa jego modlitwy są uniwersalne – w ten sposób ks. Henryk opowiada o bohaterze tryptyku, z którym przyjaźni się od wczesnej młodości. Już od czasów seminaryjnych Dawid inspiruje go do układania własnych psalmów.

    Ufność w plan

    Tryptyk to nie pierwsze wspólne dzieło koszalińskich twórców. – Nie liczyłem na to wcześniej, ale wyszło nam, że po raz czwarty podejmujemy się razem pracy. Można zatem uznać, że stanowimy dobraną spółkę autorską – przyznaje z uśmiechem prof. Andrzej Cwojdziński. Tym razem efektem tej współpracy jest kantata, której wykonanie wymaga orkiestry, dwóch połączonych chórów i solistów. – Stukałem się w głowę i pytałem samego siebie: czy ty się aby nie pomyliłeś? W tym wieku porywać się na coś takiego? Ale mam przecież dopiero 89 lat! – opowiada z właściwym sobie humorem. – Mój optymizm wypływa z zawierzenia Bogu. Ufam, że On wie, co dla mnie dobre. Choć bywa, że nieraz się buntuję, złoszczę, nie rozumiem – przyznaje kompozytor, który w styczniu tego roku doznał poważnego podwójnego złamania po tym, jak przewrócił się w kościele. – Trudno dopatrzeć się w takich wydarzeniach czegoś dobrego, ale ufność Bogu pomaga przez nie przejść – dodaje. „Tryptyk z Dawidem Pieśniarzem” czekał na swoją premierę ponad rok. – Na emeryturze jestem od dawna, bo dyrygentura jest olbrzymim wysiłkiem fizycznym i umysłowym, ale kompozytor nie przechodzi tak łatwo w stan spoczynku. Wprawdzie zarzekam się, że nie mam już tylu pomysłów, ale potem przychodzi coś do głowy i znów zaczynam wędrować między klawiaturą a biurkiem – opowiada o początkach dzieła. Najpierw jest słowo. – Wiem jedynie z literatury, że istnieje możliwość komponowania w odwrotnej kolejności: najpierw muzyka, a później pisane do niej słowa. Ale dla mnie muzyka musi stanowić ze słowami integralną część, słowa są równie ważne co dźwięki – wyjaśnia prof. Cwojdziński, choć jak dodaje, refleksja nad tym, że słowa tryptyku mogą służyć innym jako modlitwa, przyszła już po zakończeniu pracy nad oratorium.

    Stając przed Bogiem

    Rozmawiamy z ks. Henrykiem. Nieopodal znajdują się stare skrzypce, przechowywane przez lata na rodzinnym strychu, teraz przywrócone do życia dzięki czułej opiece lutnika. Oprócz instrumentu znajdujemy zachwycające polszczyzną uroczyste wydanie Psałterza z Biblii Jakuba Wujka i książkę mistrza – przewodnika po świecie poezji biblijnej. – Na jeden z naszych wykładów ojciec profesor Luis Alonso Schöekel, wykładowca Papieskiego Instytutu Biblijnego w Rzymie, autorytet świata akademickiego, przyszedł w sombrero i z gitarą. I – choć nie jest najlepszym śpiewakiem – wyśpiewał serenadę. Bo nie da się zrozumieć Pieśni nad Pieśniami tylko ze słownikiem i podręcznikiem gramatyki w ręku. Poezja biblijna to nie tylko piękne strofy, ale wyraz prawdziwych uczuć targających człowiekiem, z którymi staje przed Bogiem – opowiada ks. Henryk, wyjaśniając, że nie tylko Dawid jest bohaterem tryptyku. – Cała reszta jest więc, mówiąc nieskromnie, o mnie: o mojej modlitwie, o moim kapłaństwie, o moim pisaniu, o tym, jak to, co piszę, wraca poprzez informację, że ktoś posługuje się moim językiem w rozmowie z Bogiem – przyznaje kapłan-poeta. – Okazuje się, że to, co jest dla mnie prywatne, może być uniwersalne. Miliony ludzi modlą się psalmami, ale i sami układają poezję religijną, muzyką chwalą Pana. Należy więc potwierdzić, że to jest dobra droga, którą warto podążać, a zarazem kolejne zaproszenie, by sięgać po Psałterz – skarb, który z taką pieczołowitością przechowuje Kościół – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół