• facebook
  • rss
  • Piuska z foską

    ks. Wojciech Parfianowicz ks. Wojciech Parfianowicz

    dodane 19.10.2017 14:09

    O swojej przygodzie z oazą i wyzwaniach, jakie dziś stoją przed kontynuatorami dzieła sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, mówi bp Krzysztof Włodarczyk, nowy delegat KEP ds. Ruchu Światło-Życie.

    ks. Wojciech Parfianowicz: Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło-Życie - brzmi poważnie. A czy można powiedzieć, że Ksiądz Biskup jest po prostu oazowiczem?

    Bp Krzysztof Włodarczyk: Tak. Ja czuję się oazowiczem. Wiem, co to jest za ruch, z własnego doświadczenia. Muszę przyznać, że oferuje on jedną z najlepszych dróg odnowy Kościoła, która jest w stanie ukształtować w pełni człowieka w wymiarze duchowym.

    Kiedy nastąpiło pierwsze spotkanie Księdza Biskupa z "foską"?

    W seminarium, czyli na początku lat 80. ubiegłego wieku. Zainteresowałem się Ruchem, kiedy jeszcze studiowaliśmy w Paradyżu, ale pierwsze bliższe zetknięcie się z nim nastąpiło po tym, jak już przenieśliśmy się do diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Byłem wtedy na IV roku, kiedy do seminarium na spotkania przyjeżdżał do nas ks. Antoni Zieliński z Lipia. Poznawaliśmy Ruch. Powstała grupa oazowa. Mieliśmy sporadyczne spotkania formacyjne.

    Tak się złożyło, że po święceniach trafiłem właśnie do Lipia, które było naszym diecezjalnym centrum Ruchu. Od razu zaangażowałem się w rekolekcje. Jednocześnie ciągle poznawałem Ruch, uczyłem się go oraz w nim posługiwałem. Ciągle coś doczytywałem, dopytywałem.

    Czyli nie był Ksiądz Biskup takim typowym kilkunastoletnim oazowiczem; rekolekcje oazowe to dla Księdza Biskupa rzeczywistość poznana nie tylko z książek?

    Przed seminarium nie miałem szansy, żeby zapoznać się z Ruchem, ale już jako ksiądz przeprowadziłem mnóstwo rekolekcji oazowych. Od razu też zetknąłem się z Domowym Kościołem. Przez kilka lat byłem nawet jego diecezjalnym moderatorem. Od 30 lat jestem też członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Podpisanie KWC było konsekwencją mojej formacji w Ruchu Światło-Życie. Krucjata pomogła mi bardzo w moich kontaktach z ludźmi uzależnionymi. To był też wielki dar dla mnie samego. Pozwolił mi stać się wolnym i bardziej oddanym w służbie innym.

    Jak Ruch Światło-Życie wpłynął na kapłaństwo Księdza Biskupa?

    Dał mi dużo w wymiarze formacyjnym, tzn. pomógł mi w odkrywaniu mojej tożsamości jako człowieka, chrześcijanina i kapłana. Pokazywał mi, jak mam wykonywać moją misję kapłańską. W Ruchu Światło-Życie bardzo mocno podkreślany jest aspekt diakonii, dzięki czemu mogłem zobaczyć moje kapłaństwo bardziej jako służbę.

    Ogromne znaczenie miało też dla mnie podejście w Ruchu Światło-Życie do liturgii. Dzięki oazie odkrywałem jej piękno. Prowadząc szkołę liturgii, trzeba było wczytywać się na nowo w dokumenty Kościoła i przekładać je na konkretne wskazania dla uczestników rekolekcji.

    Wielu mówi, że Ksiądz Biskup ma bardzo dobry kontakt z ludźmi świeckimi. Czy to też jest owoc formacji oazowej?

    Same rekolekcje powodują to, że ksiądz jest wciąż widoczny. Nie można po prostu przyjść na chwilę, wygłosić coś i zniknąć. Przez 15 dni przeżywamy wszystko razem, nie tylko liturgię, ale także posiłki, pogodne wieczory, a nawet nieraz korzystamy wspólnie z łazienki. Zderzamy się więc w zwykłych, codziennych okolicznościach. Nie da się w takich warunkach udawać.

    Dzięki kontaktowi ze świeckimi w Ruchu ksiądz zdaje sobie sprawę, że Kościół to różnorodna wspólnota. Nie chodzi o to, że mam zatracić swoją tożsamość i zrobić z siebie "jednego z". Ruch pozwala jednak odkryć, że mimo różnych powołań świeccy i duchowni są razem w tym samym Kościele. Innymi słowy Ruch Światło-Życie zakorzenia człowieka w Kościele. Pozwala zrozumieć, że jestem chrześcijaninem nie gdzieś tam, w oderwaniu od wszystkiego, jako samotna wyspa, ale właśnie w Kościele.

    Ruch Światło-Życie powstał kilkadziesiąt lat temu. Sytuacja Kościoła i Polski była wtedy inna niż obecnie. Jakie wyzwania widzi Ksiądz Biskup przed Ruchem Światło-Życie dzisiaj?

    Oaza formuje nie tylko nowego człowieka, ale też nową kulturę. Formacja w Ruchu nie jest tylko dla mnie samego, żebym odczuwał radość z tego, że odkrywam coś fascynującego. Mam tworzyć nową kulturę, przemieniać świat. Mam być obecny w tym świecie i zarażać w nim innych tymi wartościami, które odkryłem.

    Ważny jest więc dzisiaj społeczny wymiar zaangażowania człowieka wierzącego. Uważam, że jako Ruch Światło-Życie moglibyśmy bardziej wychodzić z kościoła, żeby wejść w różne wymiary życia społecznego. Człowiek uformowany w Ruchu, odkrywając swoje charyzmaty, musi być aktywniej obecny w świecie. Chodzi o to, że Ruch powinien przygotowywać ludzi do pełnienia misji społecznej Kościoła, tzn. żeby osoba po formacji oazowej mogła służyć tym, co otrzymała w Ruchu - np. jako dyrektor, nauczyciel czy dziennikarz. Trzeba nam lepiej wykorzystywać posiadane narzędzia formacyjne, które by w tym pomagały.

    Jest jeszcze inny problem. Niedawno spotkałem pewną dziennikarkę, która przyznała się, że jest po formacji oazowej, ale już nie zalicza siebie do młodzieży ani nie weszła jeszcze w związek małżeński. Dla niej nie ma propozycji formacyjnej w Ruchu Światło-Życie. To jest problem, o którym mówi się już od dawna. Jeśli ktoś zakończył formację dziecięco-młodzieżową, a nie jest jeszcze w Domowym Kościele, bo nie założył rodziny, to dla niego jest propozycja oazy dorosłych, ale niestety takowe funkcjonują tylko w niektórych diecezjach.

    Ostatnio dużo też mówi się o związkach niesakramentalnych. Papież Franciszek wzywa Kościół, żeby takie osoby jakoś przygarnąć.

    Problem ten wynikł, kiedy byłem jeszcze moderatorem Domowego Kościoła. Czasami trafiali się ludzie, którzy żyli w związkach niesakramentalnych. Oczywiście nie mogliśmy ich przyjąć do Domowego Kościoła z wiadomych względów. Pytanie, czy nie możemy czegoś zaproponować dla takich osób, które dzisiaj są trochę na obrzeżach Kościoła, ale kiedyś może nawet formowały się w Ruchu Światło-Życie?

    Takie poszukiwanie oazowiczów trochę pogubionych?

    Tak można by to nazwać. Będziemy spotykać się z odpowiedzialnymi Ruchu i rozmawiać. Może uda nam się coś wypracować.


    Bp Krzysztof Włodarczyk (ur. 1961) - biskup pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Doktor teologii z zakresu teologii pastoralnej. Święcenia biskupie przyjął 11 czerwca 2016 roku w bazylice w Kołobrzegu. Wybrany na delegata KEP ds. Ruchu Światło-Życie 13 października 2017 roku podczas 377. zebrania plenarnego w Lublinie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół