Nowy numer 21/2018 Archiwum

Zmarł czy zdechł?

Pies na cmentarzu dla zwierząt. Osobliwy widok. Po co przyszedł? Czego szuka? Na pewno to nie on zapalił znicz na grobie Saruni. Kto to zrobił... i po co?

Niektóre tablice ustawione na grobach czworonogów na pilskim czy słupskim cmentarzu dla zwierząt mogą szokować. Już same słowa „grób” i „cmentarz” w odniesieniu do psów, kotów czy królików dla niektórych są nie do zaakceptowania. „Sabina. Żyła lat 12” – gdyby nie zdjęcie kota, można by pomyśleć, że to grób dziecka. Jest napisane, kiedy Sabina się urodziła i kiedy... zmarła, nie zdechła. Są też znicze, kwiaty, aniołki. Inna tablica, całkiem pokaźna, oprócz imienia zawiera też nazwisko. Pewnie należy do właściciela czworonoga, ale tylko odciśnięta na kamieniu łapa przypomina, że w tym grobie nie leży ciało człowieka. Co zrobić, gdy czworonożny pupil zakończy swój żywot? Pewnie, że problem jest również praktyczny. Martwego zwierzęcia, zgodnie z prawem, nie można po prostu zakopać w ogródku. Powinno się je oddać do... utylizacji. Trudno się dziwić, że dla niektórych to nie do przyjęcia. Słowo „utylizacja” wydaje się nieodpowiednie dla żywego stworzenia, z którym domownicy mieli jednak jakiś rodzaj więzi, często bardzo silnej. Czy reakcją na utylizację mają być znicze i kwiaty?

Wieczny odpoczynek...?

„Czy mój czworonożny pupil będzie ze mną w niebie?” – Jeśli pyta dziecko, można mu powiedzieć, że Pan Bóg na pewno by się o to postarał, gdyby to było potrzebne do pełni naszego szczęścia – proponuje ks. prof. Janusz Bujak, wykładowca teologii dogmatycznej. Pytanie, czy rzeczywiście byłoby to nam potrzebne. – Problem w tym, że czasami mamy trochę naiwną wizję nieba jako swego rodzaju idealnej ziemi – zwraca uwagę ks. Bujak. Czy do pełni szczęścia wiecznego w obecności Boga i ukochanych ludzi będzie nam brakowało psów, kotów i chomików? Jeśli mamy z tym problem, warto wrócić do odpowiedzi udzielanej dzieciom. Trzeba jednak pamiętać o wyjątkowości człowieka. – Tylko jego Bóg stworzył na swój obraz i podobieństwo – przypomina teolog. Dlatego tylko człowiek ma duszę nieśmiertelną i wolną wolę, co pozwala mu kochać i grzeszyć. Czytamy jednak w Biblii: „Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych (Rz 8,20-21). Modlimy się też słowami IV Modlitwy Eucharystycznej: „O dobry Ojcze, daj nam, swoim dzieciom, dziedzictwo życia wiecznego z Najświętszą Dziewicą, Bogurodzicą Maryją, z Apostołami i wszystkimi Świętymi w Twoim Królestwie, gdzie z całym stworzeniem wyzwolonym z grzechu i śmierci będziemy Cię chwalić”. Możemy więc spodziewać się jakiejś formy „wyzwolenia” całej przyrody w wymiarze ostatecznym. Czy jednak należy je rozumieć w sensie indywidualnym, czyli dotyczącym konkretnego Burka, Mruczka czy Tuptusia? Chyba jednak nie tędy droga. Precyzyjna odpowiedź na pytanie o obecność zwierząt w niebie przekracza nasze możliwości. Bardziej chyba powinniśmy się pytać o to, czy my tam będziemy. Mamy wolną wolę, więc wiele zależy od nas – w przeciwieństwie do zwierząt.

Pies też człowiek?

Psich grobów na cmentarzach dla zwierząt jest zdecydowanie najwięcej. Psy już dawno przestały bowiem pełnić funkcje czysto użytkowe. Dla wielu stają się wręcz członkami rodziny. W stosunku do nich używa się nawet języka określającego relacje ludzkie. Czasami na psim grobie można znaleźć napis: „synek”, „córeczka”. Niektóre reakcje psów przyrównuje się do zachowań ludzkich. – Działają tutaj dwa mechanizmy: projekcja i nadawanie znaczenia – mówi Monika Małocha, psycholog. Projektujemy na zwierzę nasze własne uczucia, nadając im inne znaczenie, zgodne z naszymi potrzebami. Wydaje się nam, że pies współodczuwa z nami różne sytuacje na naszym poziomie. – Pies jednak nie przejawia uczuć wyższych. Jego życie emocjonalne oparte jest na instynktach. On czuje głód, chłód, popęd, odrzucenie ze stada – wyjaśnia psycholog. Właściciele odbierają zachowania swych pupili na poziomie emocji ludzkich, podczas gdy wynikają one z natury rasy albo z wytresowania lub jego braku. – Pies cieszy się czy smuci albo coś robi (np. ratuje topielca) ze swoich powodów, nie ludzkich – zaznacza psycholog. Humanizacja zwierząt wynika też z ludzkiej potrzeby dbania o kogoś, dzielenia się sobą. Czasami realizacja tej potrzeby okazuje się łatwiejsza ze zwierzęciem. – Relacje z ludźmi wydają nam się takie nieudane. A zwierzę? A zwierzę nie jest w stanie przekazać nam komunikatu takiego jak drugi człowiek. Poza tym jego potrzeby są znacznie prostsze – zaznacza psycholog. – Zapominamy o utylitarnym podejściu do zwierząt – mówi Monika Małocha. Utylitarnym nie znaczy zimnym, bezdusznym jak do przedmiotu – np. maskotki, którą podarowuje się pod choinkę. Zwierzę ma swoją funkcję, niekiedy bardzo ważną, przy wychowaniu dzieci, wykrywaniu przestępstw, terapii (hipoterapia, dogoterapia), ale nigdy nie stanie się równorzędnym partnerem w relacji z człowiekiem. – Życie w harmonii z przyrodą oznacza też szacunek do odpowiedniego miejsca każdego ze stworzeń – przypomina ks. prof. Janusz Bujak.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma