Nowy numer 2/2021 Archiwum

Historia pewnej sutanny

Urodził się w Słupsku. W szkole nie był orłem. Bardzo chciał nosić sutannę. Nie dane mu jednak było sprawować Eucharystii. Złożył inną ofiarę... z własnego życia.

A wystarczyłoby ją zdjąć

– Jak wybuchła wojna, Bronka nie było w domu. Był już na IV roku i mieli jakieś praktyki. Niemcy od razu przyszli i pytali o niego – wspomina pani Łucja. Gestapo aresztowało Bronisława razem z 20 księżmi i 22 klerykami w listopadzie 1939. Zanim dotarł do obozu koncentracyjnego w Dachau, przetrzymywany był we Włocławku, w Lądzie i w Sachsenhausen. Jeszcze we Włocławku pojawiła się szansa uwolnienia Bronka. – Mieliśmy taką dobrą sąsiadkę, która była Niemką i miała syna w gestapo. Mówiła, że Bronek może wyjść z więzienia, bo urodził się w Słupsku, w Rzeszy. Miał się tylko wyrzec kapłaństwa. Mama pojechała tam do niego i myślała, że wrócą razem. Byliśmy na dworcu, jak przyjechała... sama. Szła cała zapłakana i powiedziała tylko „Nie zgodził się” – opowiada pani Łucja. Kleryk Kazimierz Majdański, późniejszy arcybiskup, był świadkiem tej decydującej chwili. – Został wezwany i wyszedł z naszej wspólnej celi. Po chwili wrócił i ze spokojem opowiedział, czego od niego zażądano. Coś podobnego zdarzyło się tylko jemu. Był na IV roku, więc porzucenie tej drogi byłoby czymś absolutnie normalnym – zeznawał w czasie procesu beatyfikacyjnego arcybiskup. „Jestem przygotowany na najgorsze. Zdawałem sobie z tego sprawę, kiedy wstępowałem do seminarium, że gdy zajdzie potrzeba, trzeba oddać życie Bogu” – czytamy w zachowanym fragmencie listu Bronisława do rodziców z obozu przejściowego w Lądzie. – Sutannę by zdjął i byłby wolny – przypomina sobie słowa matki Bronisława kuzynka Zofia Sikorska.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama