Nowy numer 3/2021 Archiwum

Historia pewnej sutanny

Urodził się w Słupsku. W szkole nie był orłem. Bardzo chciał nosić sutannę. Nie dane mu jednak było sprawować Eucharystii. Złożył inną ofiarę... z własnego życia.

Zmniejszona o połowę

Warunki w obozie były nieludzkie. – Mówiono nam, że droga do wolności prowadzi przez komin krematorium. Bito nas straszliwie. Praca była dotkliwa szczególnie w dni deszczowe. Był to okres ogromnego głodu – wspominał nasz bp Ignacy Jeż, także więzień Dachau, choć przybył tam już po śmierci Kostkowskiego. Bronisław pracował na plantacji ziół. Po jakimś czasie zachorował na gruźlicę. Z powodu zimna i głodu szybko zmarł, a jego ciało spalono. – Pamiętam, jak przysłali z obozu jego sutannę, plecy były zeszyte na połowę, tak musiał schudnąć. Wszyscy żeśmy nad tym płakali – opowiada pani Sikorska.

Także nasz święty?

Błogosławiony Bronisław Kostkowski większość swojego życia spędził w Bydgoszczy. Urodził się jednak w Słupsku i tam mieszkał przez prawie 4 lata. Jest więc jedyną osobą pochodzącą z terenu naszej diecezji, wyniesioną kiedykolwiek na ołtarze. Od 2004 roku jest patronem Słupska. Jest tam także plac jego imienia. Przy ul. Wileńskiej 17 oraz w kościele pw. św. Ottona znajdują się pamiątkowe tablice. W kaplicy seminaryjnej w Koszalinie wizerunek błogosławionego można odnaleźć na obrazie w prezbiterium. Mimo to postać alumna ze Słupska jest u nas nadal mało znana i wciąż czeka na odkrycie. Seminarium w Bydgoszczy, mieszczące się w budynku gimnazjum, do którego uczęszczał Bronisław, obrało go nawet za jednego ze współpatronów. – Jest świetnym patronem dla kleryków – zapewnia ks. Wojciech Szukalski, rektor. – Miał problemy z nauką i oblał maturę – żartuje. – Przede wszystkim jednak przykładem jest jego konsekwencja w dążeniu do kapłaństwa i gotowość do oddania za nie życia – dodaje. Ksiądz Tomasz Kaczmarek, postulator procesu beatyfikacyjnego, zapewnia, że bł. Bronisław jest dobrym patronem dla każdego. – Zachowania męczenników są po prostu zdumiewające. Odkryłem na nowo, że miłość głęboko przeżyta potrafi wyzwolić w człowieku niesamowite siły. Osoba bł. Bronisława przypomina każdemu, że Pan Bóg jest najwyższą wartością, dla której warto oddać wszystko – tłumaczy. Być może mamy jeszcze coś do zrobienia, aby kleryk ze Słupska stał się rzeczywiście naszym świętym.

Współpraca ks. Wojciech Panek

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama