Nowy numer 2/2021 Archiwum

Odeszły. Dzieci utracone

Dzieci utracone nie zdążyły się jeszcze niczym zasłużyć, bo zmarły przed przyjściem na świat. Dla ich rodziców jednak wystarczyło, że były.

Takich dzieci w samym tylko Koszalinie pochowano w tym roku ponad 300.

Madzia, córka Karoliny i Macieja Wogórków, zmarła w 8 miesiącu ciąży. Grób ich córki znajduje się w Białogardzie. - Jesteśmy na cmentarzu zawsze we Wszystkich Świętych. Przyjeżdżamy tu z całą rodziną, w końcu Madzia była naszą córką i to bardzo ważne dla nas, że możemy odwiedzić jej grób - mówi Karolina.

- Wiem, jak pogrzeb mojej córki Łucji był ważny dla mnie i dla mojej rodziny. Ten grób z pomnikiem, napisem, datą umożliwia całej rodzinie uznanie, że to dziecko istniało, żyło. To nie jest tak, że milczymy i problemu nie ma, ale ten grób jest i trzeba się z tym liczyć. Przychodzi Wszystkich Świętych i nie trzeba nic mówić. Po prostu tam idziemy - mówi Monika Małocha, mama po stracie i psycholog.

Te dwie mamy miały to szczęście i pochowały swoje dzieci. Wielu rodzicom się to nie udało. Mogą oni uczcić ich pamięć przy Pomniku Dzieci Utraconych, gdzie od 2011r. odbywają się pochówki dzieci pozostawionych w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie.

- Coraz więcej osób uczestniczy w pochówkach dzieci utraconych. Zmienia się też świadomość personelu szpitala, choć to jeszcze wymaga czasu - mówi ks. Piotr Subocz, kapelan szpitala.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Serwisy specjalne

Serwisy specjalne

Najnowszy numer

Nowy numer 2/2021

17 stycznia 2021

Niemodna cnota w modnym opakowaniu

Nigdy bym nie przypuścił, że dożyję chwili, gdy zobaczę prawdziwego morsa. Nie, nie takiego olbrzymiego zwierzaka, leżącego na lodzie w fałdach własnego tłuszczu, tylko człowieka, który morsuje. A właściwie ludzi, gdyż była to para morsów.

Więcej w Artykuł

Zapraszamy

Brak dostępnych wydarzeń.

Tylko w Gościu