Nowy numer 42/2018 Archiwum

To cud, że zdążyliśmy

Sanktuarium na Górze Chełmskiej jest jedynym sanktuarium szensztackim na świecie poświęconym przez Jana Pawła II.

Decyzja o budowie sanktuarium na Górze Chełmskiej zapadła 18 października 1990 r. - Choć wszyscy radni byli przeciwko, ówczesny prezydent, Bogdan Krawczyk, wstał i powiedział, że mocą swojego autorytetu pozwala na to, by na Górze Chełmskiej powstało sanktuarium. Wierzył, że Jan Paweł II przyjedzie je poświęcić - wspomina s. Justyna z Szensztackiego Instytutu Sióstr Maryi.

Budowa sanktuarium wiązała się z wieloma trudnościami. - Mieszkałam na ul. Zielonej i codziennie chodziłam na budowę. Trzeba było wyburzyć znajdujące się tam stare budynki. Ok. 100 żołnierzy z jednostki wojskowej z Unieścia codziennie przez miesiąc przyjeżdżało, żeby zniszczyć stare mury - mówi. - Miałam dużo problemów ze strony Urzędu Miasta. Był taki dzień, że siedem razy schodziłam pieszo w ciągu jednego dnia. Najpierw brakowało podpisu, potem okazało się, że jest nie w tym miejscu. Później usłyszałam, że trzeba pisać piórem, a nie długopisem. To był trudny czas.

Budowa jednak postępowała w bardzo szybkim tempie. Od pozwolenia minęły niecałe dwa miesiące, a na Górze Chełmskiej zalewano już strop.

Sanktuarium zbudowano w siedem miesięcy   Sanktuarium zbudowano w siedem miesięcy Archiwum Sióstr Szensztackich W maju, czyli na miesiąc przed wizytą ojca świętego, pojawił się kolejny wymóg. - Na całej Górze musi być trawa. Tylko jak wyhodować trawę w miesiąc? Dowiedzieliśmy, że w Mezowie robili meliorację. Dlatego wycinali odcinki trawy metrowej długości i udało się. Dostaliśmy tamtą trawę i przyjęła się na Górze. Strażacy codziennie ją podlewali i mieliśmy trawę - tłumaczy s. Justyna.

Dzień przed przyjazdem ojca świętego sto osób - policji i wojska - pilnowało Góry Chełmskiej. 1 czerwca 1991 r. s. Justyna była jedną z kilku osób, które były z Janem Pawłem II w sanktuarium. - W środku była modlitwa poświęcenia. Potem na zewnątrz pobłogosławił każdego kreśląc krzyk na czole. Byłam bardzo szczęśliwa tamtego dnia. Miałam przed oczami cały ten czas budowy, wszystkie trudności. Nie da się tego opisać. Sanktuarium powstało w siedem miesięcy. To był cud, bo przecież to się działo w trakcie zimy - mówi.

Jan Paweł II jest dziś orędownikiem dla s. Justyny. Jak mówi, w jej rodzinie zdarzył się cud dzięki ojcu świętemu. - Zwracam się do niego w różnych potrzebach. Mam też jego relikwie na swoim biurku. Wierzę, że wymodliłam zdrowie dla mojego szwagra, który był na granicy życia. Lekarze go przekreślili. Żaden szpital nie chciał przyjąć. W ciągu trzech miesięcy schudł 25 kg. Cała rodzina się modliła o cud za przyczyną bł. Jana Pawła II. Dziś ten człowiek jeździ samochodem, chodzi do kościoła, pracuje - dzieli się s. Justyna.

Sanktuarium na Górze Chełmskiej jest ważnym miejscem kultu dla całej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Każdego roku odwiedzają je dziesiątki tysięcy pielgrzymów. Sanktuarium jest jednym z ponad 200 sanktuariów szensztackich na całym świecie. Jako jedyne zostało poświęcone przez papieża Jana Pawła II.

« 1 »
oceń artykuł
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.