Nowy numer 31/2021 Archiwum

KOD(A) dla pierwszej linii frontu

Kilkunastu młodych ludzi uczy się, jak być dobrym animatorem, czyli liderem, który pociągnie za sobą innych.

Co się kryje pod tajemniczym skrótem KODA? To Kurs Oazowy dla Animatorów w ramach formacji Ruchu Światło-Życie. Bierze w nim udział młodzież po I lub II stopniu oazy wakacyjnej, a więc osoby, które, choć dopiero stoją na progu dorosłości, mogą już służyć pomocą innym.

- To młodzie ludzie, którzy sami jeszcze się formują, ale mogą już dzielić się owocami tej formacji z innymi, nieco młodszymi, bo animator jest jak starszy brat czy starsza siostra, a zarazem świadek, rówieśnik - wyjaśnia ks. Tomasz Tomaszewski, diecezjalny moderator Ruchu Światło-Życie.

Jak zauważa animator to człowiek z pierwszej linii frontu, także parafialnego. Niektórzy z nich już prowadzą grupy w swoich parafiach, inni dopiero stoją przed tym wyzwaniem. Za kilka miesięcy wyjadę też na letnie rekolekcje oazowe, na których przyda się wiedza jak pomagać nieco młodszym w drodze do Boga. Wcześniej więc warto dowiedzieć się, co znaczy być dobrym animatorem.

W gościnnym domu Wspólnoty Dzieci łaski Bożej w Lipiu spędzają osiem dni na przełomie starego i nowego roku.

Podczas kursu nie tylko poszerzają swoją wiedzę o Kościele i zgłębiają charyzmat Ruchu Światło-Życie, ale także, za sprawą gości, zdobywają przydatne narzędzia socjologiczne i psychologiczne.

- Oczywiście są to rekolekcje, nie szkolenie, choć zajęć warsztatowych jest sporo. Ale tu bardziej chodzi o wspólną modlitwę, zabawę, bycie razem. Taka myśl która przewija się w naszych rozmowach często podpowiada, że animator nie poprowadzi innych tam, gdzie sam nie był przed nimi. Nie można więc przekazywać wiedzy i dzielić się doświadczeniem z drogi, której samemu się nie przeszło - dodaje ks. Tomaszewski.

Marcin Gil z pilskiej parafii Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych ma już praktyczne doświadczenie. Prowadzi w parafii mała grupę oazową, pomagał w przygotowaniach do bierzmowania, animuje śpiew. Wie jednak doskonale, że dla animatora kursy i szkolenia nigdy się nie kończą, bo w formacji ważny jest każdy kolejny krok.

- Dowiedziałem się, że forma przekazu ma duże znaczenie, żeby podkreślić treść, albo jak to zrobić, żeby pracując w grupie mieć indywidualne podejście do każdego i że kobiety i mężczyźni w zupełnie inny sposób podchodzą do problemu. No i że formację to trzeba zaczynać od siebie, na osobistej modlitwie - wylicza kolejne przydatne informacje zdobyte podczas ostatnich dni.

KODA jednak to nie tylko praca, ale też zabawa. Uczestnicy kursu wejdą razem w Nowy Rok. Nad przygotowaniem sylwestrowej imprezy pracują trzy wyspecjalizowane grupy: „MasterChef”, „Perfekcyjna Pani Domu” i „Must Be the Music”. Impreza to też część szkolenia animatora - zorganizowanie i poprowadzenie dobrej zabawy to przecież też duża sztuka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama