Nowy numer 39/2020 Archiwum

Wracają z wygnania zapomnienia

Żołnierze Wyklęci. – My nie chcemy zemsty, chcemy pamięci – przez lata powtarzali sobie członkowie rodziny Danuty Siedzikówny „Inki”. Młodziutka sanitariuszka skazana przez komunistyczne władze na śmierć doczekała się pierwszego miejsca spoczynku w Pile.

Garstka ziemi z jej przez dziesięciolecia bezimiennego grobu, zamknięta została w srebrnym sercu. Wykuli je dla niej ci, dla których jest symbolem i wzorem.

Rzeka srebra

Odzew na hasło rzucone w Pile był natychmiastowy. Kolczyki, pierścionki, łańcuszki, sztućce codziennie przychodziły na plebanię parafii Świętej Rodziny. Srebrne drobiazgi liczone były na kilogramy. – „Inka” ma swoje popiersia, pomniki, ale w taki sposób jeszcze nikt jej nie upamiętnił. To będzie pierwsze miejsce złożenia jej prochów w okolicznościowym epitafium. Z małego serduszka, które planowaliśmy zrobić, wyszła wielka urna w kształcie serca – cieszy się ks. dr Jarosław Wąsowicz, koordynujący akcję zainicjowaną przez grupę Pilskich Patriotów, żeby uczcić sanitariuszkę V Wileńskiej Brygady AK. Piotr Prywer nie wahał się ani chwili, gdy usłyszał o zbiórce. Wsadził do koperty srebrny zegarek i wysłał do rodzinnej parafii. – Pierwsze skojarzenie z żołnierzami wyklętymi to mężczyźni.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama