Nowy numer 2/2021 Archiwum

Daje mi to siłę

Do skrzatuskiego sanktuarium przybyły grupy osób niepełnosprawnych wraz z opiekunami.

– Dzięki częstemu kontaktowi z Bogiem uczestnicy terapii zajęciowej są pogodnymi ludźmi mimo swojego kalectwa. Przewodniczący Mszy św. bp Krzysztof Włodarczyk powiedział pielgrzymom w homilii o miłosierdziu, które nie jest nastrojem, lecz postawą. – Kochać kogoś to nie znaczy robić coś dla niego. Ale to pomóc mu odkryć jego piękno, niepowtarzalność – powiedział i zalecił, by praktykowali miłosierdzie poprzez dobre uczynki, choćby tak małe jak podniesienie igły z podłogi. Słuchała tego Dorota Klopotar, podopieczna bobolickiego DPS-u. Najbardziej, jak mówi, wzmacnia ją Eucharystia. Długo namyśla się, zanim wyjaśni dlaczego. – Daje mi to siłę. We wszystkich trudnościach i radościach. Żebym umiała się dzielić ze wszystkimi. To, że pielgrzymka do Skrzatusza nie jest dla niej zwykłą wycieczką, potwierdza terapeuta zajęciowy Ewa Boczek. Mówi, że 22-latka miała wcześniej lęki. Bała się wszystkiego. Ciemności również. Zmieniło się to dzięki spotkaniom modlitewnym w bobolickim kościele. – Niektóre z naszych podopiecznych nawet tego wszystkiego nie rozumieją, ale takie spotkania są im bardzo potrzebne. Mówią, że czują się lepiej po przyjściu do Pana Jezusa, gdy mogą wyznać Mu swoje grzechy i słabości i poprosić o to, by być lepszymi. Terapeutka zauważa, że niepełnosprawni nieco inaczej podchodzą do praktyk religijnych niż jest to ogólnie przyjęte. I że sama wiele się od nich nauczyła. – Są bardziej otwarci. Nie boją się niczego. Mówią prosto z serca. Ufają Bogu. No i śpiewają z serca. Tu, w Skrzatuszu, na nutę podaną przez scholę ks. Arkadiusza Oslisloka, czyli z przytupem. Toteż ręce wszystkich idą w górę i słychać gromki śpiew. A w nim ciszę, jakiś spokój, wciąż te same, co na początku spotkania.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama