Nowy numer 37/2021 Archiwum

Rzuć kostką i działaj

Nauka karności i dyscypliny? To nie jest cel tych nauk. A jednak dziewczęta po kilku dniach wyjeżdżają z nich zaopatrzone nie tylko w dobre chęci, ale też w przekonanie, że warto wymagać od siebie więcej.

Szensztat to wspólnota wychowawców i wychowania. Dlatego też turnus rekolekcji zimowych dla dziewcząt pod okiem sióstr szensztackich zaczyna się od jasnego określenia zasad. – Potem konsekwentnie tego wymagamy – zaznacza s. Aleksandra Mikołajczak. – Tyle że staramy się nadać temu lekką formę, trochę zabawy, trochę nauki, żeby dziewczęta nie czuły się jak w wojsku. Na jednym z trzech zimowych turnusów jest ich 28, bo tyle może pomieścić gościnna plebania parafii Wniebowzięcia NMP w Sarbinowie, z czego 17 bierze udział w wyjazdowej sesji po raz pierwszy. To starsze uczennice podstawówek i młodsze gimnazjalistki. Przyjechały z różnych miejsc diecezji, głównie z małych miejscowości jak Stary Chwalim, Spore, Karlino, Świeszyno, ale nie brakuje też mieszkanek Koszalina czy Szczecinka. Zresztą nie ma znaczenia, kto jest skąd, tylko czy chce tworzyć zespół. Bo tutaj nikt nie działa w pojedynkę – ani podczas głowienia się nad pytaniami stawianymi przez animatorki, ani nocnego piżama party, gdy wrażenie robi podłoga holu cała zasłana poduszkami i towarzyszkami w piżamach oglądającymi ramię w ramię mądry film. – Wspólnota wychowuje – stwierdza s. Aleksandra. – Jeżeli któraś wykona coś niewłaściwie, np. podczas zmywania naczyń, nikt nie wytyka jej palcami. Patrząc na koleżanki, sama orientuje się, że można to zrobić lepiej.

Medalik lub poprawka

Tematem rekolekcji jest tegoroczne hasło duszpasterskie „Idźcie i głoście”. Dziewczętom pomaga to zrozumieć animatorka Dorota Osuch, polonistka i anglistka w barwickim zespole szkół. Rozumie, że na plebanii łatwo się mówi o wierze, ale powrót do szkoły i domu – zwłaszcza że niektóre z uczestniczek pochodzą z rodzin niepraktykujących – to co innego. Jako pedagog nie łudzi się, że zapamiętają wszystkie rady i nauki, dlatego podsuwa im obrazy, które same się przypomną w odpowiednim momencie. Na przykład wyprawę Maryi. – Rozmawiałyśmy o tym, jak Ona nawiedziła św. Elżbietę i doszłyśmy do wniosku, że wykazała się nie tylko odwagą i uporem w dążeniu do celu, ale i dyskrecją. Nie wymówiła się posłańcem, osobiście zaangażowała się w rozszerzanie Dobrej Nowiny – relacjonuje przebieg warsztatu p. Dorota. Jej słuchaczki zrozumiały, że te cechy można wprowadzić w życie i deklarowały, nad czym chcą popracować. Dla jednych to jest życzliwość, dla innych gotowość niesienia pomocy. – Mogłabym na przykład nosić medalik albo przeżegnać się przed jedzeniem – namyśla się Natalia ze Szczecinka. Owszem, to na razie plany na przyszłość, ale próbuje patrzeć na to realnie: – Nie wydaje mi się to specjalnie trudne. Oliwii z Barwic imponuje u Matki Bożej pozytywne podejście do życia. – Mogłabym to wykorzystać, kiedy nie pójdzie mi jakiś sprawdzian. Zamiast załamywać się, mogę poprosić nauczyciela, żeby pozwolił mi poprawić złą ocenę.

Stopy apostoła

Inny sposób ruszenia głową podpowiada gra terenowa. Co prawda odbywa się na plebanii, ale w dwupiętrowym budynku zakamarków jest wiele; stanęły tam stoiska z zadaniami dla każdej z 5 grup. Rzut kostką decyduje, czy należy wzorcowo złożyć ubrania czy raczej przebrać korzec zmieszanych ziaren. Po co? By nauczyć się gotowości służenia. Wcale nie banalne, ponieważ w domach rodzinnych różnie z tym bywa. A w drużynie raźniej. Sara ze Świeszyna z zapałem mówi o byciu częścią grupy porządkowej. Segregowanie i wynoszenie śmieci, zamiatanie, porządkowanie szpargałów idzie jej lepiej niż w domu. Jej koleżanka Wiktoria w ogóle uważa, że tutaj wszystko jest zabawą połączoną z nauką religii. Nawet podczas warsztatów plastycznych odkrywanie talentów polega na wykonaniu włóczkowego apostoła. I koniecznie z wielkim stopami, bo to znak, że jest już gotowy do głoszenia Ewangelii. Albo taki bal karnawałowy – nie wystarczy wejść na parkiet w odpowiedniej kreacji i nastroju, najpierw trzeba piec, stroić salę, nakrywać do stołu, a dopiero potem dobrze i – co ważne – godnie się bawić. Dla działań ewangelizacyjnych niezbędna jest także umiejętność wypracowywania jednej wizji. Tutaj służą temu przedstawienia: najpierw dziewczęta muszą się zgodzić co do postaci świętego, którego naśladowanie – już we współczesnej odsłonie – chcą zaproponować widzom. Potem układają scenariusz, przydzielają role, szykują stroje i scenografię. To ważniejsze etapy niż sam sceniczny efekt. To przecież nie teatr, to szkoła bycia apostołem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama