Nowy numer 42/2018 Archiwum

Dzień dobry, chcę panią okraść

Zakupowa okazja, niespodziewany telefon od dawno niewidzianego wnuka czy chęć wykazania się obywatelską postawą mogą mieć przykre konsekwencje.

Wystarczy stara książka telefoniczna, a w niej tradycyjne imiona, jak Józef czy Stanisława. Potem jest telefon z dramatyczną historią o wypadku drogowym lub prośba o pomoc w okazyjnym zakupie. Na tyle przekonująca, że babcia czy dziadek biegną do banku, aby wypłacić pieniądze dla „wnusia”. – Dopiero później uświadomiłam sobie, że większość informacji sama podpowiedziałam oszustce. Byłam tak zdenerwowana tym, co usłyszałam, że dopasowałam sobie legendę i w nią uwierzyłam – opowiada pani Jadwiga. Do 75-latki zadzwoniła rozhisteryzowana kobieta, opowiadając o wypadku, który spowodowała jej mama, potrącając na przejściu dla pieszych kobietę z dzieckiem. Potrzeba natychmiast pieniędzy na operację. – Połączenie było słabe, myślałam, że to bratanica zza granicy – przyznaje. Przed utratą oszczędności uratowała kobietę sąsiadka, która akurat wpadła na kawę. – U osób starszych łatwo wykorzystać ich wrażliwość i dobre serce. Kiedy w grę wchodzą uczucia, słabnie racjonalne myślenie. Pilna operacja, zakup drogiego leku ratującego życie – to działa. Po prostu chcemy pomóc najbliższym – mówi nadkom. Robert Faryniarz, policjant Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie. Takich historii ma na pęczki.

Okazja czyni oszusta

Uwagę 72-letniego koszalinianina zwróciła rozpaczająca na ulicy kobieta. Usłyszał dramatyczną historię o pilnej operacji i potrzebnych na nią pieniądzach. Tymczasem pani ma jedynie euro, a bank już zamknięty. Jednak gdyby pan chciał, to ona jest gotowa nawet ze stratą sprzedać… Za przyniesione z domu 10 tys. zł mężczyzna otrzymał zamkniętą na kluczyk walizkę. Była pusta. – Był bardzo spokojny, kiedy zgłaszał to oszustwo. Poszedł do domu, doglądnął chorej żony, położył się do łóżka i… zmarł – opowiada nadkom. Faryniarz. Takie historie mobilizują go, żeby od 10 lat realizować programy profilaktyczne, rozdawać ulotki, odwiedzać seniorów, tłumaczyć, przestrzegać. – Widać efekty, choćby po telefonach od osób, które uniknęły oszustwa. Były na spotkaniu z policjantem, są wyczulone i nie dały się nabrać. Takich telefonów odnotowujemy kwartalnie nawet 100. Zachęcamy, żeby informować nas o każdej próbie, a także o tym, że pojawił się nowy scenariusz – mówi koszaliński policjant.

Bohaterowie akcji

Metodę „na wnuczka” wypiera metoda „na policjanta”. Oszuści wmawiają ofiarom, że biorą udział w policyjnych operacjach, wymierzonych w bohaterów afer finansowych. Podają się za oficerów policji lub CBŚP. Ofiary wierzą, że biorą udział w policyjnej akcji, a potem… tracą pieniądze. Jak 68-latka, której „funkcjonariusz” przez telefon polecił pobrać kilkadziesiąt tysięcy złotych z „zagrożonego” konta bankowego i przelać na inne, wskazane przez niego. Oczywiście tylko na chwilę, żeby złapać sprawcę na gorącym uczynku. Pieniądze rzecz jasna przepadły. Podobnie jak 20 tys. innego koszalińskiego pomocnika policji, który wszystkie swoje oszczędności przekazał podstawionemu kurierowi. W 2015 r. doszło aż do ponad 2680 wyłudzeń metodą „na wnuczka” i „na policjanta”. Starsi ludzie stracili w ten sposób 32 mln zł. To o 13 mln więcej niż rok wcześniej. W 2016 r. statystyki były podobne. Udający policjanta oszuści nie tylko namawiają do przelania oszczędności. Jeśli dowiedzą się, że senior ma konto z dostępem do internetu, wyciągają od niego login i hasło do konta. 

Nie daj się nabrać

– Policja nigdy nie działa w ten sposób, nie wyciąga informacji przez telefon, nie angażuje do działań operacyjnych przypadkowych osób – powtarza seniorom nadkom. Robert Faryniarz. Przestrzega też przed zaproszeniami na pokazy czy darmowe badania lekarskie, na których sprzedawane są produkty po zawyżonych cenach. – Poszedłem na takie spotkanie z ciekawości. I widząc wiele osób, które dokonywały zakupu za tysiące złotych, podpisujące umowy kredytowe, cierpła mi skóra – mówi policjant. – Czytajmy dokładnie ulotki, bądźmy ostrożni, nie przekazujmy bezrefleksyjnie naszych danych osobowych, nie dajmy się łapać na „okazje”, bo mogą nas bardzo drogo kosztować – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy