Nowy numer 14/2020 Archiwum

à (z tyldą)

Czy nauczycielka może się bać nauki? Czy nie-Kaszubka może uczyć innych kaszubskiego? O pasji i zachwycie kaszubizną opowiada Edyta Pawlak, nauczycielka z Włynkówka.

Wtedy też przekonała się, jak ważna jest osobowość nauczyciela. Mówić i pisać uczył ją Dariusz Majkowski, były redaktor naczelny miesięcznika „Pomerania”, współautor „Biblii w obrazkach dla dzieci po kaszubsku”. – Co ten człowiek ma w sobie, że tak chce się tego słuchać? – zastanawiała się, gdy jej uszy zaczęły z łatwością przyswajać nieznane zgłoski. Jego rad postanowiła słuchać dokładnie, nawet tej, by ostatni tydzień przed egzaminem mówić wyłącznie w tym języku. – Rodzina nie mogła ze mną wytrzymać – śmieje się pani Edyta, lecz przyznaje, że było warto nadwerężyć ich cierpliwość: żadnej z jej koleżanek Kaszubek nie udało się zdać w pierwszym podejściu egzaminu na Uniwersytecie Gdańskim, kwalifikującego do nauki kaszubszczyzny − tylko jej, i to z wysoką notą.

Dotąd nie może wyjść ze zdumienia: jak zdołała nauczyć się języka w trzy miesiące? – Urzekła mnie melodia tego języka. Słuchałam płyt, otaczałam się nim – mówi i dodaje: – Zazwyczaj jak się za coś biorę, to wydaje mi się, że to, co robię, nie jest dobre. Ale okazuje się, że tyle wystarcza. A potem, jak to się mówi, „odpowiedź Boga już jest w drodze”. Czasem trudno to znieść, bo ile będzie szedł Jego list? Ten szedł półtora roku – mówi o okresie życia, gdy bezskutecznie szukała pracy w oświacie. Kaszubszczyzna otworzyła jej zamknięte drzwi.

Apostołka języka

Nie wszystkim jednak podoba się pomysł, by nauczyciele, którzy nie są Kaszubami, uczyli kaszubskiego. I w ogóle by uczono go w szkołach na Pomorzu. – Słyszę zarzuty, że „mieszamy w głowach dzieciom”, które też nie są rodowitymi Kaszubami – mówi Edyta Pawlak i oponuje: – Czy trzeba być Anglikiem, by uczyć w szkole angielskiego? Czy nauka języka obcego oznacza chęć zrobienia z ucznia obcokrajowca?

– Owszem, nie jestem Kaszubką, ale bardzo chcę to robić. Widzę, że dzieci powinny wiedzieć, gdzie żyją, kto tu przed nimi mieszkał i m.in. dzięki komu Pomorze jest polskie, bo za ogromną cenę zostało wierne swojej tradycji – mówi słowami, jakimi tłumaczyła swój wybór egzaminatorce Danucie Pioch z UG, autorce podręczników do kaszubszczyzny. W odpowiedzi usłyszała, że takich apostołów ten język potrzebuje.

Tę spuściznę dzieci z Włynkówka mają okazję poznawać nie tylko w szkole, ucząc się czytać i pisać, identyfikując motywy ludowe czy poznając dawny styl życia pomorskiego ludu, ale także osobiście podczas szkolnych wycieczek na Kaszuby. Nowej orędowniczce kaszubizny zależy, żeby jej podopiecznym nie kojarzyła się ona wyłącznie z folklorem, z czymś na poziomie festynu. I choć „chojnë” i „widłë gnojné” z „Kaszubskich nut” łatwo wchodzą maluchom do głowy, to ona pokazuje im także, że ta kultura jest żywa i przybiera nowoczesne formy, np. rapu czy wydarzeń artystycznych, goszczących na scenach ogólnopolskich.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama