Nowy numer 39/2020 Archiwum

Sploty plecione z tęsknoty

Tę umiejętność, choć to polska wielowiekowa wiejska tradycja, posiada coraz mniej osób. Dlatego tutaj nie tylko najmłodsi uczą się, jak powstaje wieniec dożynkowy.

Kiedy w świetlicy powstają kurki, w stodole pani Ani, specjalistki od wicia, oddanej do użytkowania stowarzyszeniu, szykują podstawowy budulec. Dobrych 10 przyczepek kłosów trzeba posortować, powiązać w pęczki i wywiesić do suszenia. – Takie korony to podziękowanie Panu Bogu za plony, więc muszą być piękne. Dlatego wymagają czasu. Kiedy plecenie trwa – ręce bolą, nie da się robić więcej niż po trzy godziny dziennie. Cała praca to dobre trzy miesiące roboty. Ale widziałam i takie panie, które zaczynają już rok wcześniej, bo jesienią moczą ziarna zbóż i nawlekają je na drucik, żeby wykorzystać do przyszłorocznego wieńca – mówi pani Ania.

Coś własnego

Pani sołtys ma głowę pełną pomysłów nie tylko na dożynkowe wieńce. Część projektów już zrealizowała, ale są i nowe. Jak ten z gminnym bukietem. Najpierw było u sąsiadów „Liszkowo malwą malowane”. Kiedy na posesji pani Ani wyrosły wielkie słoneczniki, narodził się pomysł na „Słoneczne Krągi”. Piękne kwiaty stały się symbolem wsi: pojawiły się na witaczu, kubkach, koszulkach i oczywiście w ogródkach mieszkańców.

– A pobliskie Śmiadowo ma chronioną lobelię jeziorną i mieszkańcy też podchwycili ten pomysł. Borne stoi wrzosami. Przyszło mi do głowy, że możemy stworzyć gminny bukiet. Za tym idą kolejne pomysły: na plenery malarskie, własny wzór kwiatowy, a nawet własny strój ludowy czy potrawy. Zaczynamy na ten temat rozmowy – mówi i dodaje: − Tradycje dziadków zaginęły, a my nie stworzyliśmy własnych. Wszyscy korzeniami jesteśmy skądś. Ale jak się zbierze te przywiezione przez naszych dziadków tradycje, to poprzez stroje, piosenki, potrawy można stworzyć coś własnego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama