Nowy numer 49/2019 Archiwum

Tablica dla „Ryby”

W Szczecinku upamiętniono zamordowanego 8 lat temu ks. Marka Rybińskiego. W kościele, w którym przyjmował sakramenty i w którym rodziło się jego kapłańskie powołanie, odsłonięto poświęconą mu tablicę pamiątkową.

U św. Rozalii w Szczecinku ludzie doskonale pamiętają skromnego, zamyślonego chłopaka ze szczerym uśmiechem na twarzy. Jego powołanie rodziło się na szczecineckich boiskach i przy ołtarzu w parafialnym kościele, przy którym stawiał się na ministrancką służbę. I w domu, w licznej rodzinie powiększonej o rodzeństwo powierzone państwu Rybińskim w pieczę zastępczą. Pamiętają też roześmianego salezjanina, który marzył o wyjeździe na misje. Z tym większym niedowierzaniem i szokiem przyjęli wiadomość, która obiegła świat 18 lutego 2011 roku. 34-letniego misjonarza znaleziono rankiem z podciętym gardłem w salezjańskiej szkole w Manoubie koło Tunisu, gdzie był ekonomem wspólnoty zakonnej. Jak ustaliły tunezyjskie władze, zabójstwa dokonał zatrudniony w placówce stolarz. Był winien ks. Markowi pieniądze. Tablica, którą ufundowali parafialnie od św. Rozalii, to ich podziękowanie za życie ks. Marka i dowód pamięci. – Myślę, że chłopak zasłużył… – mówi ze wzruszeniem chowanym pod uśmiechem Barbara Rybińska, mama zamordowanego kapłana.

Jak „Ryba” w wodzie

Tunezyjczycy podbili jego serce. Po czterech latach na misji wtopił się w klimat podmiejskiej dzielnicy Monouba, gdzie salezjanie prowadzą szkołę podstawową. Fotograf Magdalena Chudzicka, która przygotowywała w Tunezji reportaż z życia osób konsekrowanych, wspomina, że ks. Marek był ulubieńcem dzieci. – Dzieciaki go uwielbiały, po prostu „oblepiały” go, gdzie tylko się pojawił. A on wszystko, co robił, robił z myślą o nich. Stąd brały się kolejne pomysły, projekty, inwestycje – opowiada. Nie mógł długo usiedzieć bezczynnie. – Grafik miał napięty, a i tak ciągle coś nowego wpadało mu do głowy. Cały czas się spieszył, nawet chodzić wolno nie umiał – dodaje.

Ksiądz Janusz Ulatowski, misjonarz z Mołdawii, razem z Markiem przygotowywał się do kapłaństwa, razem przyjmowali święcenia. Przyznaje, że salezjański charyzmat był dla niego strzałem w dziesiątkę. – Kazał na siebie mówić „Ryba” i chyba rzeczywiście wśród dzieci i młodzieży czuł się jak ryba w wodzie. Nie tylko wśród tych pobożnie odmawiających pacierz, ale także tych, które były daleko od Kościoła. Potrafił je przyprowadzać do Pana Jezusa. Pewnie dlatego też pojechał na misje: czuł się pewny, ale nie swoją siłą, tylko mocą Boga. Wiedział, Kogo chce im dać – przyznaje salezjanin. Swoje misjonarskie doświadczenia ks. Marek spisywał i wysyłał do Polski. Już po śmierci misjonarza ukazały się jako książka.

Wyraźny znak

Misjonarz został pochowany w grobowcu wspólnoty salezjańskiej na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Choroba pani Barbary i odległość sprawiają, że nie może być tam tak często, jak by chciała. Dlatego tablica powieszona w kościele będzie dla niej jak cząstka grobu syna. Dla szczecineckich parafian to wyraz ich wdzięczności za podjęcie dzieła misyjnego i świadectwo wierności Ewangelii. – Takich wyraźnych, jasnych znaków dzisiaj bardzo potrzeba. Starałem się o tym powiedzieć w homilii, przedstawiając różne przykłady pracy misyjnej. Często nie mamy pojęcia, do jakich poświęceń są gotowi ludzie, którzy idą głosić Chrystusa, dzielić się Jego miłością i wprowadzać pokój na ziemi – mówi ks. Jacek Zdzieborski, dyrektor Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego w Warszawie.

– Oni są naszymi ambasadorami na misjach, a my staramy się być ich rzecznikami, przypominając, że pracują, że potrzebują naszego wsparcia modlitewnego i materialnego – dodaje. Dla parafian ze św. Rozalii i przyjaciół ks. Marek Rybiński jest szczególnym ambasadorem. Mówią, że tracąc go na ziemi, zyskali orędownika w niebie. – Jestem pewien, że wyprasza dla mnie łaski potrzebne na misjach – kiwa głową ks. Janusz Ulatowski.

W przyszłym roku, 18 lutego, w rocznicę tragicznej śmierci misjonarza w szczecineckim kościele obok tablicy wmurowany zostanie kamień przywieziony z miejsca zbrodni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama