Nowy numer 39/2020 Archiwum

Zapomniana tradycja upamiętniania zmarłych

Wiersze na cześć tego, który odszedł, dedykowane mu mowy zachęcające do udziału w pogrzebie, druki pogrzebowe rozdawane na pamiątkę. Pomorzanie z XVII wieku dbali o pamięć swych bliskich.

Wiersz od syna

Adresatami owych tekstów byli ci, którzy pełnili funkcje publiczne, czyli głównie mężczyźni, i to z wyższych sfer. Kobiety rzadko mogły liczyć na pośmiertną pochwałę w druku. – Chyba że za życia były matkami lub żonami zasłużonych dla społeczeństwa mężczyzn – wyjaśnia bibliotekoznawczyni.

Komponowanie druku dedykowanego konkretnemu zmarłemu ad hoc – a przecież śmierć prawie zawsze jest zaskoczeniem dla bliskich – nie było łatwe. Twórczym ujęciem jego żywota wykazywali się pastorzy, kaznodzieje, pracownicy naukowi. – Mogli to być też już wykształceni synowie, którzy jeszcze z literaturą byli za pan brat, i rzeczywiście znajdujemy wiersze podpisane przez synów zmarłego – wyjaśnia dr Borysowska na podstawie pamiątek po Micraeliusie. – Mowę pogrzebową czy wiersz dla kobiet, które nie pełniły funkcji publicznych, ale oddawały się życiu rodzinnemu i parafialnemu, układali najczęściej pastorzy.

Nadto druk można było potraktować jako przepustkę do lepszego świata i można było go wydać samemu. Dawało się w ten sposób znać o sobie pozostałej przy życiu rodzinie, zdobywając jej przychylność.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama