Nowy numer 42/2020 Archiwum

Poruszenie diecezji zaczyna się od poruszenia serc

Po to właśnie są rekolekcje synodalne. Rozpoczęła się ich trzecia seria – tym razem biblijna. Na pierwszą turę w Skrzatuszu zapisy trwały zaledwie kilka godzin.

Z propozycji skorzystało ponad 100 osób – głównie członków parafialnych zespołów synodalnych, choć nie tylko. – Synod jest dla wszystkich, więc jesteśmy otwarci na każdego – zapewnia ks. dr Tomasz Tomaszewski, sekretarz synodu. Tym razem tematyka rekolekcji dotyczy słowa Bożego.

– Jest to kontynuacja poprzednich serii, które dotyczyły Kościoła i sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. Te rekolekcje są pewną drogą, którą idziemy coraz bardziej w głąb – mówi ks. Tomaszewski. Chodzi o wyposażenie uczestników w narzędzia do codziennego kontaktu ze słowem Bożym. – Rozpoczynamy od ogólnego wprowadzenia do Pisma Świętego. Następnie uczymy kontaktu ze słowem – od prostej medytacji aż po metodę lectio divina – mówi sekretarz synodu.

O roli słowa Bożego w życiu człowieka wierzącego, a szczególnie w rozeznawaniu dróg Kościoła, co jest istotne w przebiegu synodu, mówił bp Edward Dajczak podczas Eucharystii w święto Nawrócenia św. Pawła. – Jezus ciągle woła nas po imieniu, powołuje nas w sposób niepowtarzalny. Ta różnorodność jest bogactwem, ale pod jednym warunkiem. Aby była prawdziwie kościelna, ja, niepowtarzalny człowiek, muszę być kimś, kto współtworzy wspólnotę. Nie chodzi nam bowiem o chory subiektywizm typu: „Ja sądzę... i to jest wyrok ostateczny”. Dla nas ostatecznym wyrokiem jest słowo Boga – mówił biskup, przestrzegając przed indywidualistycznym patrzeniem na słowo Boże, które może prowadzić do błędnych wniosków, mylonych z właściwym rozeznaniem: – Święty Paweł był wiernym sługą Starego Testamentu, a jednak rozminął się z Jezusem. Poszedł przeciwko Bogu, choć zdawało mu się, że w imię Boga. Biskup zachęcał, aby nie absolutyzować swoich wizji, lecz widzieć siebie, swoje powołanie i rozeznanie w kontekście Kościoła: – Idziemy po drodze, na której nie jesteśmy pierwsi. Przed nami też byli uczniowie Jezusa. My mamy swój czas, dla nas istotny. Dziękujmy za niego, ale wiedzmy, że to Bóg jest wieczny, a my idziemy w pięknej pielgrzymce Kościoła przez wieki. Ważne, żebyśmy szli dobrze i mądrze.

Rekolekcje prowadzą na zmianę bp Edward Dajczak i ks. dr Piotr Skiba. Więcej informacji: www.diecezjakoszalin/synod

Czego spodziewam się po synodzie? Odpowiadają uczestnicy rekolekcji w Skrzatuszu

Elżbieta Urban ze Słupska – Dla mnie synod jest czasem poszukiwania odpowiedzi na pytanie, jakie jest moje zadanie w tej diecezji i w mojej parafii. Jeśli chodzi o moje oczekiwania, chciałabym, żebyśmy jako diecezjanie bardziej siebie nawzajem słuchali. Spotykamy się w parafii na Mszy św. w niedzielę i nieraz nie wiemy, kim jest osoba, która siedzi obok. Ja czuję ogromny brak wymiaru ludzkiego w naszych relacjach. Marcin Natkaniec z Siedliska – Świeccy za mało ewangelizują. Dzieje się tak również dlatego, że po prostu za mało wiedzą. Dlatego bardzo pomocne jest działanie we wspólnotach. One są wielką szansą na rozwój duchowy. Trzeba poznawać Boga, wtedy przychodzi też odwaga do głoszenia. Chciałbym, żeby synod nam to uświadomił.

Andrzej Jaskulski z Człopy – W małych parafiach brakuje grup. Raptem pojawia się zespół synodalny, w którym spotykamy się, poruszamy ciekawe tematy, uczymy się czegoś. Po czasie zaczynamy sobie ufać, modlimy się za siebie. Okazuje się, że powstaje wspólnota ludzi wyrwanych z różnych miejsc w parafii, którzy chcą się spotykać. Do tego stopnia, że ludzie pytają, co będzie, kiedy synod się skończy. Mówię wtedy, że zmienimy nazwę i dalej będziemy funkcjonować. Jeśli więc ktoś mnie pyta, co zmieni się po synodzie, odpowiadam, że już się coś zmieniło. Już coś się dzieje. Ludzie z zespołu synodalnego są motorem pięknych inicjatyw.

Urszula Kuźbik z Tuczna – Jestem w zespole synodalnym, ponieważ uznałam, że przyszedł taki czas w moim życiu wiary, że albo pójdę do przodu, albo zacznę się cofać. Pomyślałam, że zespół synodalny może stać się sposobem mojego zaangażowania, który pozwoli mi coś wnieść i zaczerpnąć jednocześnie. Nie pomyliłam się. Ta aktywizacja ludzi jest już owocem synodu. To jest dobry punkt wyjścia na przyszłość. Ważne, żebyśmy chcieli działać dalej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama