Nowy numer 43/2020 Archiwum

Celebrans zamiast celebryty. Ks. Maciej Czaczyk na Górze Polanowskiej

Z popularnego telewizyjnego talent show trafił do seminarium duchownego w Szczecinie. Zamiast kariery wybrał służbę. Niespełna rok po przyjęciu święceń kapłańskich mówi: "Teraz jestem naprawdę szczęśliwy".

Gościem męskiego spotkania na Górze Polanowskiej był ks. Maciej Czaczyk, wikariusz parafii w Myśliborzu.

We franciszkańskiej pustelni opowiadał o swojej drodze od wygranej w telewizyjnym programie Must Be the Music do kapłaństwa. 

– Wydawało mi się, że skoro ludzie klaszczą, biorą autografy, robią sobie ze mną zdjęcia, to ja chyba muszę być jakimś bogiem. Na pewno kimś lepszym od innych. Ale wewnątrz był mrok i pustka – wspomina młody duchowny.

Do szczytów popularności dochodził, gdy miał zaledwie 17 lat. Choć spełnił marzenia, odkrywał, że traci coś bardzo ważnego. Wystarczyło kilka dni spędzonych w ciszy, z dala od zgiełku świata.

Ks. Maciej Czaczyk na Górze Polanowskiej
Karolina Pawłowska /Foto Gość

Muzyka wciąż jest ważna. Pomaga otwierać serca, zwłaszcza młodych, ale nie żałuje poprzedniego życia. Na obrazek prymicyjny wybrał słowa „Daj mi Twoje serce Maryjo”, z modlitwy z traktatu św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. Tej samej, z której swoją dewizę zaczerpnął św. Jan Paweł II: „Totus Tuus”. Dla Maryi też ks. Maciek napisał pieśń, którą razem z mężczyznami w pustelni zaśpiewali na koniec spotkania.

O Maryjo, Ty zwyciężaj
Karolina Pawłowska /Foto Gość

- Kiedy dzisiaj patrzę na to, co Bóg zdziałał w moim życiu, nawet nie da się tego zestawić z tym, co oferował mi świat. Bez porównania – mówi z przekonaniem młody kapłan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama