Nowy numer 29/2021 Archiwum

Gustowne, praktyczne i uwrażliwiające. Akcja Koła Gospodyń Wiejskich dla podopiecznych DPS

Czasami niewiele trzeba, żeby zwrócić uwagę na godność osób niepełnosprawnych. Bywa, że wystarczą dobre chęci i… maszyna do szycia.

Wiedzą o tym panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Wyszewie, które podjęły się zadania uszycia chust dla podopiecznych jednego z Domów Pomocy Społecznej w regionie.

Praktyczne i gustowne, wiązane pod szyją, mogą być nie tylko ochroną dla odzieży, ale i ładnym dodatkiem. Wiązana pod szyja chusta to ważny element garderoby. Dla wielu z podopiecznych – niezbędny nie tylko przy jedzeniu. Z  praktycznych względów może to być cokolwiek, ściereczki czy pielucha.

Zdaniem Agnieszki Szeląg, która prowadzi zajęcia z dziećmi i młodzieżą z głęboką niepełnosprawnością, wygląd chusty ma jednak znaczenie. Przede wszystkim dla godności osoby niepełnosprawnej.

– Trudno mi sobie wyobrazić zdrowego nastolatka, który chciałby cały dzień spędzać z pielucha pod szyją. Dlaczego więc miałaby z taką pieluchą czuć się komfortowo osoba niepełnosprawna? – pyta retorycznie. – Często w swojej pracy zadaje sobie pytanie, co sama bym czuła w takiej sytuacji, w jakiej są moi podopieczni i staram się tym kierować, przebywając z nimi – dodaje.

To ona zainspirowała panie w Koła Gospodyń Wiejskich w Wyszewie. Wystarczył jeden telefon. 

– Szyłyśmy woreczki na owoce i ekologiczne torby z recyklingu. Skontaktowała się z nami pani Agnieszka i zapytała, co robimy z resztkami materiałów i czy nie chciałybyśmy się podjąć uszycia chust. Pomyślałyśmy, że to świetny pomysł – opowiada Agnieszka Halicka, wiceszefowa wyszewskiego koła.

Pań nie trzeba było długo namawiać, tym bardziej, że spotykają się najczęściej w domu jednej z nich, która opiekuje się niepełnosprawną córką. Beata Ostojska przyznaje, że akcja z chustami to też świetna okazja do uwrażliwiania otoczenia.

– Chociaż komunikacja z osobą niepełnosprawną może być utrudniona, nie znaczy to, że nie ma ona swoich potrzeb czy upodobań, na przykład dotyczących kolorów, jak moja córka. Nie możemy ich ignorować tylko dlatego, że tak jest nam wygodniej – mówi mam Paulinki.

W akcję chętnie włączyli się mieszkańcy, przekazując niepotrzebne tkaniny, z których powstało pół setki chust. Pomysłem zaraziły się też panie z innych Kół Gospodyń Wiejskich w regionie i całym kraju, które odpowiedziały na apel.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama