GN 14/2020 Archiwum

Ocaleni dla błogosławieństwa

Nie mają cienia wątpliwości: życie jest największym darem. Mówią o tym z przekonaniem tym większym, że otarli się o śmierć. I to na samym początku swojego istnienia.

Bóg od samego początku

− Wszyscy jesteśmy wdzięczni rodzicom za życie, ale każdy, kto otarł się o śmierć, ma świadomość, jak wiele – wszystko – zależało od ich decyzji. Ta świadomość była dla mnie długo obciążeniem. Długo to omadlałam – wyznaje szczerze s. Maria.

Równocześnie odkrywała, że od samego początku jest pod specjalnym nadzorem z nieba. – Od dziecka mam poczucie bliskości z Matką Bożą. Dzisiaj myślę, że otuliła mnie i mamę swoim płaszczem, żeby uchronić nas od najgorszego. Wiem, że Bóg działał w moim życiu od samego początku – mówi z przekonaniem.

Nie ma też wątpliwości, że jej powołanie jest zasługą także św. Jana Bosko. – Wiedziałam o dramatycznych okolicznościach związanych z początkiem mojego życia, choć, jak się okazało, nie znałam wszystkich istotnych szczegółów. Dużo później tata opowiedział mi, jak szturmowano niebo, bym szczęśliwie pojawiła się na świecie – opowiada salezjanka. – Siostra mamy, wyjątkowa kobieta, napisała do ks. Józefa Długołęckiego, który był wykładowcą seminarium salezjańskiego w Krakowie. Ten rozesłał wśród znajomych nowennę do św. Jana Bosko z prośbą, żeby odmawiać ją w intencji zagrożonej ciąży mojej mamy. Modlili się wszyscy w naszej wsi, całe rodziny. Tata przepisywał nowennę na maszynie i rozdawał wszystkim, prosząc o modlitwę. Ze 200 osób prosiło ks. Bosko o wstawiennictwo – mówi s. Maria. Święty upomniał się o nią po latach, choć zupełnie o tym nie wiedziała, gdy przekraczała progi zgromadzenia.

Głośno wołam

− Nawet niepełnosprawny, chory człowiek jest święty. Jest darem dla świata. Widuję rodziny, w których przychodzi na świat ciężko chore dziecko. Widzę rozdzierający serca rodziców smutek, który wywołuje choroba, i zarazem wielkie szczęście, które daje miłość. Są wdzięczni za to, że pojawienie się dziecka zmieniło ich świat. Jedna z ocalonych z aborcji, dając świadectwo, mówi: „Możecie zabić wszystkie chore dzieci, ale pamiętajcie, że są rzeczy i sprawy, których można się nauczyć tylko od nich, a więc zabijając te dzieci, zabijacie samych siebie” – tłumaczy swoim uczniom, przypomina ich rodzicom.

Organizuje modlitewne pogotowie w przypadku każdego zagrożonego życia, uruchamia wsparcie dla stojących przed dramatyczną decyzją przestraszonych matek, szuka pomocy dla zrozpaczonych rodziców. – Z tego zła, które mogło się wydarzyć, rodzi się błogosławieństwo. Może dzięki temu jestem bardziej wrażliwa na temat świętości życia i głośnego wołania w jego obronie? Czuję, że mam dar modlitwy w intencji zagrożonego życia. Mam na koncie kilka takich wymodlonych dzieci, o które trzeba było powalczyć na Różańcu, i rodziców, którzy potrzebowali duchowego wsparcia. Oni też już wiedzą, że życie jest największym darem – uśmiecha się salezjanka. •

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama