Mimo że darłowskie hospicjum działa, odwiedziny tam są jednak zawieszone. Odchodzenie chorych bywa więc dramatyczne także i z tego powodu. – Po przyjęciu chorzy muszą być odizolowani na dwa tygodnie. Nasi mieszkańcy mają obniżoną odporność, dlatego nie możemy sobie pozwolić na zakażenie. Mamy odzież ochronną i do osób w izolacji wchodzimy zabezpieczeni – mówi ks. Krzysztof Sendecki, dyrektor placówki.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








