Nowy numer 27/2020 Archiwum

Jedna z kołobrzeskich tajemnic rozwikłana

Choć był wybitnym dyplomatą i doradcą polskich władców, a z jego pogrzebem wiąże się niemały skandal, dzisiaj mało kto w Kołobrzegu pamięta Macieja von Krockowa. Niemal w przededniu 345. rocznicy jego śmierci przeprowadzono badania rzucające nieco światła na tę postać.

Dzisiaj nazwisko dyplomaty niewiele mówi współczesnym mieszkańcom kurortu, jednak w swojej epoce był jednostką wybitną. Pochodził ze znamienitego rodu Krokowskich. Był zaufanym książąt pomorskich, reprezentował interesy Korony na rokowaniach pokojowych kończących krwawą wojnę trzydziestoletnią, cieszył się zaufaniem polskich władców, zabiegali o niego Duńczycy, służył dworowi brandenburskiemu. W Kołobrzegu, w którym osiadł w 1654 r., stał na czele sądu, był również honorowym proboszczem kołobrzeskiej kolegiaty. Mimo to wątpliwości budziło nawet miejsce spoczynku jego doczesnych szczątków.

Najnowsze badania uchyliły nieco rąbka tajemnicy i przywołały postać Macieja von Krockowa z mroków przeszłości.

Jedna z kołobrzeskich tajemnic rozwikłana   W pomiarach georadarowych wziął udział dr hab. Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Muzeum Oręża Polskiego

- Badania georadarowe potwierdziły obecność zachowanych elementów mających typowy charakter dla krypt grobowych. Pośrednio może to wskazywać, że rzeczywiście w tym kościele pochówek jest zachowany. Wskazują na to także dane historyczne. Wydaje się więc, że udało się wyjaśnić jedną z kołobrzeskich zagadek i rzucić nowe światło na tę sprawę - przyznaje dr hab. Andrzej Ossowski.

Kierownik Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie wziął udział w badaniach przeprowadzonych w kościele rektoralnym pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Kołobrzegu, mających na celu potwierdzenie informacji, że to właśnie ta świątynia jest miejscem spoczynku dyplomaty.

Czarownice, fanatyczny pastor i skandal nad grobem 

Zaczęło się od jednego, przypadkowego zdania. - Cztery lata temu trafiłem na artykuł dr. Roberta Dziemby poświęcony kołobrzeskim czarownicom i płonącym stosom. Wspomniał o „fanatycznym pastorze” z kołobrzeskiej kolegiaty, który mocno zwalczał domniemane czary. Autor napisał również, że ów pastor, Joahann Colberg, zasłynął również z odmówienia pochówku w kolegiacie Macieja Krockow Krokowskiego. W wyniku tego dyplomata spoczął w naszym kościele. To było jedno zdanie, ale rozpaliło ciekawość - opowiada ks. Piotr Zieliński, dyrektor Domu Księży Emerytów i niestrudzony zbieracz historii związanych z kościołem, który dzisiaj służy księżom-seniorom.

Maciejowi von Krokow pomogła pandemia. A właściwie związane z kwarantanną społeczną zamrożenie. - Robert Dziemba jest nie tylko dziennikarzem i historykiem, ale również organistą, który zna się na instrumentach. Mając nieco więcej czasu, zajął się społecznie remontem naszych organów. Przy okazji wrócił temat dyplomaty i możliwości zweryfikowania posiadanych informacji - dodaje ks. Zieliński.

Przeprowadzenia badań podjęło się kołobrzeskie Muzeum Oręża Polskiego wraz z Grupą Eksploracyjno-Poszukiwawczą „Parsęta”.

Georadarowe pomiary wskazały zakłócenia na południowy-zachód od wejścia pod posadzkę. Ich rozmiar i forma świadczą, że jest wysoce prawdopodobne, iż jest to zasypana krypta. W tym kościele wzmiankowany jest tylko jeden pochówek, właśnie Macieja von Krockow.

Dlaczego dyplomata spoczął w niepozornej świątyni nad Parsętą, a nie w dostojnej kolegiacie, której był honorowym proboszczem?

Jedna z kołobrzeskich tajemnic rozwikłana   Pod posadzką znajduje się wejście do zasypanej dzisiaj krypty. Muzeum Oręża Polskiego

Zawinił upór luterańskiego pastora Joahanna Colberga, który kategorycznie sprzeciwił się umieszczenia ciała kalwinisty w zarządzaj przez siebie świątyni. Sprawa musiała odbić się szerokim echem i wywołać niemały skandal, bo z pochówkiem zmarłego 16 marca 1675 r. Macieja von Krockowa czekano blisko trzy miesiące. Ostatecznie 1 czerwca został pochowany pod posadzką stojącego w cieniu kolegiaty kościoła, jednej z trzech średniowiecznych świątyń znajdujących się wewnątrz murów miejskich.

Niczego prócz prochów i kości

Dawny kościół garnizonowy, dzisiaj rektoralny, posadowiony jest na średniowiecznym korzeniu. Jego dzisiejszy kształt to efekt XIX-wiecznej przebudowy czy nawet odbudowy, podczas której krypta została zasypana ziemią i gruzem. Badania potwierdziły jednak jej istnienie. Czy zawiera nadal trumnę z ciałem dyplomaty, nie wiadomo. Mogłyby to potwierdzić jedynie poważniejsze prace archeologiczne, te jednak mogłyby naruszyć strukturę zabytkowej świątyni. Zajmujący się tematem przyznają jednak zgodnie, że nie ma takiej potrzeby.

- Nie budzi najmniejszej wątpliwości, że taki pochówek miał miejsce. To prawda, że mamy deficyt zabytków średniowiecznych, ale nie zapominajmy, że pierwszą funkcją kościoła jest funkcja modlitewna, nie muzealna czy historyczna - podkreśla dr Robert Dziemba, kierownik Pracowni Historii Kołobrzegu MOP.

Wątpliwości co do dalszych badań zdaje się rozwiewać także sam bohater historii. - Maciej Krockow kazał napisać na swoim grobie znamienną sentencję. W tłumaczeniu z łaciny brzmi ona: „Wędrowcze, który jesteś pobożny i Boga się boisz, oszczędź ten grób, niczego bowiem nie znajdziesz prócz prochów i kości wewnątrz ukrytych” - dodaje ks. Piotr Zieliński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama