Doroczne spotkanie młodzieży redemptorystowskiej w tym roku odbywa się w zupełnie nowej, wymuszonej koronawirusem, odsłonie.
Zaczynają rano modlitwą i śpiewem. Potem spotykają się z rówieśnikami z innych redemptorystowskich parafii. Wirtualnie, bo ze względu na obostrzenia sanitarne związane z pandemią ich doroczne spotkanie musiało przybrać nową formę.
– Tydzień temu ojcowie podjęli decyzję, że jednak się spotykamy, choć inaczej. Zwykle młodzież zjeżdżała się do Tuchowa lub Krakowa, w tym roku RDM-y miały się odbyć w Toruniu. Niestety nie udało się, ale łączymy się poprzez internetowe łącza, śpiewamy, gramy, transmitujemy konferencje. To także dla nas coś zupełnie nowego, ciągle się uczymy. I Bogu dzięki, że mamy młodych ludzi, którzy potrafią się w tym wszystkim odnaleźć – cieszy się. o. Michał Wielgus, wikariusz szczecineckiej parafii, w której posługują redemptoryści.
Aula w domu parafialnym już od rana rozbrzmiewa gwarem i śpiewem młodych.
– Kilka razy się wybierałem na RDM-y i kiedy w końcu się zdecydowałem, to okazało się, że wyjazdu nie ma – śmieje się Kacper. – Ale na szczęście mogę ten czas przeżyć na miejscu. Okazało się, że to niezły plan na kilka wakacyjnych dni, nawet jeśli trzeba rano wstawać. Mam z tym trochę problemu, ale nie żałuję – dodaje jeden z kilkunastu uczestników
Julia i Natalia mają za sobą całą noc w pociągu. Wspólnotowy wyjazd w góry zbiegł się z rozpoczęciem RDM-ów. Ale już drugiego dnia stawiły się w domu parafialnym gotowe do działania.
– Byłam na dniach młodzieży dwa lata temu w Tuchowie, u ojców w seminarium. Fajnie było spotkać wszystkie wspólnoty, teraz jest trochę inaczej. Nie ma nas zbyt wielu na łączach i zupełnie nie wiem dlaczego. Może ciężko było im się zorganizować, a szkoda, bo to naprawdę bardzo fajny czas – zapewnia Julka.
– To trochę osobliwe, że nie widzimy się nawzajem na żywo, ale mamy poczucie, że tworzymy wspólnotę. Razem zaczynamy dzień. Razem zatrzymujemy się nad słowem Bożym, zastanawiamy nad konferencjami, dzielimy doświadczeniami – mówi Kuba.
Podczas czterech dni nie brakuje czasu na zabawę, integrację i na modlitwę. – Zaplanowałem dwie Msze św. w ciągu tych dni, ale młodzi sami zaapelowali, że chcą codziennej Eucharystii – mówi o. Michał.
Przedpołudnie kończy się więc w kościele. Potem młodzi spotkają się jeszcze wieczorem, ale już na platformie konferencyjnej lub portalu społecznościowym, podsumowując dzień i dzieląc się efektami realizowanych zadań. Dla szczecineckiej wspólnoty pierwsze z nich nie było problem.
– Musieliśmy w formie prezentacji opisać życie naszej wspólnoty. Jest dość dynamiczne, bo wspólnota jest prężna. Dużo ludzi, dużo wyjazdów, dużo zdarzeń, więc nie mieliśmy problemu z wyborem materiału. Dzieje się u nas – przyznaje Kacper.
Redemptorystowskie Dni Młodzieży trwają do 1 sierpnia.
Więcej w 32 numerze "Gościa Koszalińsko-Kołobrzeskiego".