Nowy numer 38/2021 Archiwum

Inny polski niż mojej babusi

W Koszalinie dzieci i dorośli Ukraińcy szlifują polszczyznę pod skrzydłami Caritas.

W lutym ruszył w Koszalinie kurs języka polskiego dla 20 dzieci ukraińskich organizowany przez Centrum Wsparcia Integracji działające przy Caritas diecezjalnej. Uczniowie z Koszalina i okolic, podzieleni na dwie grupy wiekowe, pobierają naukę u Ludmiły Kałasznikowej, nauczycielki języka ukraińskiego przy SP1 w Koszalinie.

Zajęcia odbywają się w domu parafialnym koszalińskiej katedry co sobotę w wymiarze 1 godziny tygodniowo. Semestr zakończy się w czerwcu.

Aby tu pozostać

Najmłodsi uczą się nazw przedmiotów, zwrotów grzecznościowych, komunikowania potrzeb. Starsi piszą ogłoszenia, zaproszenia, uczą się gramatyki i ortografii. I choć bardziej elastyczne są młodsze dzieci, na obecnym etapie mają większą trudność z nauką. – Niektóre mieszkają w Polsce od kilku miesięcy, więc izolacja społeczna ograniczyła naturalne kontakty z rówieśnikami. Nawet jeśli chodzą do przedszkola czy szkoły, słabo integrują się z rówieśnikami, a w domu rozmawiają po ukraińsku lub rosyjsku – zauważa L. Kałasznikowa.

Starsi uczniowie są w jeszcze trudniejszej sytuacji – lekcje szkolne odbywają online, więc niektórzy z nich nie widują się z polskimi kolegami. To rodzi problemy z konwersacją po polsku, a co za tym idzie – z nauką gramatyki. Mimo to pani Ludmiła ma nadzieję, że po pierwszym semestrze jej weekendowi uczniowie będą umieli zrozumieć prosty tekst, powiedzieć coś o sobie, a przede wszystkim nie będą odczuwać kompleksów podczas konwersacji. – Jest szansa, że to się uda, ponieważ dzieci nie mają jeszcze utrwalonych schematów, więc uczą się i odtwarzają wiedzę łatwiej niż dorośli – stwierdza.

Pani Natalia od kilku miesięcy mieszka w Białogardzie. Jest Polką i w dzieciństwie dzięki determinacji babci mówiła po polsku. Jednak po śmierci babci zaniedbano w rodzinie ten zwyczaj i pani Natalia słabo mówi w naszym języku i niezbyt go rozumie. – Ten polski, w którym babusia rozmawiała, to inny polski niż ten, który tu słyszę – uśmiecha się. Niebawem rozpocznie kurs językowy, a póki co udało jej się zapisać na zajęcia 6-letniego syna Światosława.

– Chcemy tu żyć, osiedlić się na dobre – mówi łamaną polszczyzną. – Kiedyś moich rodziców i babusię z dziadkiem zesłali do Kazachstanu, a po powrocie na Ukrainę nie puścili ich do Polski. Ja z mężem już dawno chcieliśmy tu przyjechać na dobre, mój starszy syn zresztą osiedlił się w Warszawie. W Białogardzie mamy rodzinę, dlatego przyjechaliśmy tutaj. Uczymy się, bo chcemy tu zostać.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama