Nowy numer 24/2021 Archiwum

Przystań u Plebana

Powoli zaglądają tu pierwsi goście. Chwalą sobie komfort i przyjazną atmosferę, a także… możliwość spędzenia nocy na plebanii, choć to nie jedyne atrakcje parafii w Lędyczku.

Pomysł na stworzenie przystani pojawił się niemal od razu, gdy ks. Sebastian Kowal objął parafię w Lędyczku w 2018. Niezagospodarowana przestrzeń aż się prosiła, żeby przygotować ją dla turystów, kajakarzy, grup ministranckich, skautowskich czy osób łączących aktywny wypoczynek z rekolekcjami na wodzie.

– W linii prostej do rzeki Gwdy jest 50 metrów. A przy plebanii spory kawałek miejsca, który aż się prosił, żeby co z nim zrobić. Tyle, że najpierw trzeba było go zagospodarować, zrobić gigantyczną wycinkę krzewów i samosiejek – przyznaje proboszcz lędyckiej parafii.

Sezon dopiero się zaczyna. – Wystartowaliśmy z ofertą w ubiegłym roku i gościliśmy już u siebie parę grup. Możemy przyjąć jednorazowo około 30–40 osób. W razie wielkiej ulewy znajdzie się dla nich także schronienie pod dachem – mówi ks. Sebastian, oprowadzając po „Przystani u Plebana”.

Nazwa, jak i sama lokalizacja to często niespodzianka dla szukających noclegu turystów. – Różni są ci spływający. Jedni bardziej pobożni, inni mniej. Ale i z tymi mniej pobożnymi jest okazja do dość długich rozmów. Trochę ich zadziwiło, że mogą porozmawiać swobodnie z księdzem i no i sama lokalizacja przystani: na plebanii jeszcze nie nocowali. A zaintrygowanie to pierwszy krok – śmieje się duszpasterz.

Biwakujący chwalą obie wysoki standard przygotowanego dla nich zaplecza, łazienki, sali jadalnej. To ważne, kiedy po wyczerpujących atrakcjach na wodzie szuka się wygodnej przystani. Z przyjaznego gościom terenu korzystają też parafianie. Nie tylko ministranci spotykają się tu na ogniskach, także dla rodziców to miejsce, gdzie można się spotkać, porozmawiać, zintegrować.

Historyczne niespodzianki

Kajakarze i wędkarze z całego kraju doskonale znają walory okolicy.

– Niemiecka nazwa Lędyczka to Landeck. Taka dziura pomiędzy lasami. I faktycznie tak jest. Otoczenie jest przepiękne. Ludzie przyjeżdżający z całej Polski, mający różne szlaki kajakowe na koncie, nie mogą się nachwalić tej okolicy. Tu dokoła przepływa pięć rzeczek, właściwie wszystkie można przemierzyć kajakiem albo wędkować – ks. Kowal chwali tereny swojej parafii, którą jako fan survivalowych przygód i eksploracji terenu zdążył dobrze poznać nie tylko duszpastersko.

Szukający odpoczynku u Plebana mogą też sporo dowiedzieć się o historii tego skrawka świata. Okolica obfituje w historyczne niespodzianki. O paru ciekawostkach może opowiedzieć ks. Sebastian: od grodzisk i kurhanów z prehistorii, po związane z II wojną światową umocnienia Wału Pomorskiego.

– Tu się rozpoczynało państwo krzyżackie. Te tereny przechodziły z rąk książąt pomorskich w ręce Krzyżaków. Toczyły się tu lokalne wojenki, ale też wielka bitwa – jak to opisują historycy – w puszczy nad Gwdą. Czyli w okolicy Lędyczka właśnie. Wiemy, gdzie był bród, most i zamek. Ale też była potyczka z czasów napoleońskich. I z Lędyczka rozpoczął się słynny atak na Podgaje. Dla chcących spędzić kilka dni w plenerze ministrantów czy skautów trekking historyczny mógłby być nie lada atrakcją – opowiada duszpasterz.

Warto więc uwzględnić Lędyczek na mapie wakacyjnych wędrówek, spływów kajakowych i innych form aktywnego wypoczynku. Szczegółów dotyczących „Przystani u Plebana” i informacji jak tam dotrzeć można szukać na facebookowym profilu parafii św. Piotra i Pawła w Lędyczku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama