Nowy numer 47/2022 Archiwum

Chwała Pana wyśpiewana

W środku turystycznego sezonu w centrum kurortu rozbrzmiało pełne uwielbienia „Alleluja!”.

Dla niektórych przechadzających się w centrum Kołobrzegu – zaskoczenie. Dla innych – okazja, żeby dołączyć do modlitwy. A dla samych śpiewających możliwość podzielenia się talentem i radością wiary.

Dzień wcześniej w gościnnych progach oazy w Błotnicy nie tylko szlifowali warsztat i repertuar, ale i uczyli się, jak wielbić śpiewem. – Uwielbiamy Boga, który stał się człowiekiem, który pozostał z nami w Eucharystii, którego serce dla nas bije, dla nas umiera, dla nas zmartwychwstaje i chce nas podnosić z martwych. To też staramy się wyśpiewać – wyjaśnia Leopold „Poldek” Twardowski, gdy po całym dniu intensywnej pracy udaje mu się chwilę porozmawiać. Stawianie na Ducha nie znaczy, że muzycy nie pracują ciężko nad warsztatem. – Każdy, kto tworzy muzykę wykonywaną w kościele czy odpowiada za nią, powinien dążyć do doskonałości, bo śpiewając i grając, uczestniczymy w czymś niebiańskim, Bożym. Często inne elementy są wielokrotnie ćwiczone, dopracowywane, a muzyka zostawiona sama sobie. Nie możemy zgadzać się na bylejakość, bo ona ma poruszać serca. Oczywiście, że sama jakość nie wystarczy. Można zaśpiewać doskonale technicznie i być jak… cymbał brzmiący. Ta muzyka potrzebuje Ducha. Bóg jest w muzyce, pozwala nam się w niej odkrywać. Najlepiej, żeby wszystko było piękne duchowo i dobrze przetrenowane. To zadanie dla nas wszystkich, nie tylko dla scholi czy organisty: zaangażować całe serce w śpiew dla Boga – tłumaczy muzyk.

Anna Rychlińska odkryła to trzy lata temu podczas pierwszych warsztatów muzycznych z Poldkiem, które odbyły się w koszalińskim Centrum Edukacyjno-Formacyjnym. – Wtedy znalazłam swoją drogę we wspólnocie, zaczęłam grać na gitarze, prowadzić scholę w parafii, diakonię muzyczną. Takie warsztaty otwierają nas i rozwijają. Jezus obdarzył nas talentami i grzechem byłoby ich nie rozwijać – mówi pełna radości darłowianka. Muzyczne talenty wykorzystuje nie tylko w posłudze w parafii św. Gertrudy. – Śpiewam dla Boga. Modlę się w domu śpiewem, słowami pieśni, które poruszają moją duszę. Odkrywam głębię tych treści. Pan Bóg wie dokładnie, jaką strunę w nas poruszyć, żebyśmy się otworzyli – nie ma wątpliwości. Podobnie jej koleżanki ze wspólnoty. – Przyjechałam na warsztaty właśnie po to, by przełamać swoje wewnętrzne opory, otworzyć się na Boga. Muzyka bardzo w tym pomaga – kiwa głową Gosia Równicka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy