Tak to miejsce postrzegają Fernando, Juanito, Ivan czy Luz. Nad Słupię trafili z Kolumbii. Chcą tu pracować, żyć i modlić się.
W słupskim sanktuarium 1 maja kilkoro Kolumbijczyków przyjęło bierzmowanie i Pierwszą Komunię św. Sakramentów udzielił im bp Krzysztof Zadarko.
Na niedzielnej Mszy św. w tym kościele Kolumbijczyków potrafi być nawet 200. W całym mieście i okolicach jest ich ok. 2 tys. Zaczynają też napływać Peruwiańczycy. Polska jest dla nich ekonomicznym rajem. Wielu z nich chciałoby tu pozostać na zawsze, choć trudno im gładko przejść od klimatu równikowego do mroźnej zimy. Przekonuje ich jednak spokój na ulicach, otwartość mieszkańców, ale także argumentem niemniej istotnym okazuje się być katolicka wiara.
Jak trafili do św. Józefa w Słupsku? ‒ Przed ponad rokiem zauważyłem w kościele pewnego człowieka, jak się okazało młodego Kolumbijczyka o imieniu Fernando. Wtedy jeszcze łamaną polszczyzną i przy pomocy komórkowego translatora zapytał o spowiedź. Nie byłem w stanie mu pomóc ‒ wspomina ks. Tomasz Kudaszewicz, wikariusz.
Moment bierzmowania jednego z kandydatów.
ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość
Fernando bez pomocy jednak nie pozostał. Miejscowi duszpasterze zainteresowali się sprawą. Trafili na ks. Marcina Baskę, proboszcza w nieodległej Zagórzycy, już w diecezji pelplińskiej, który włada językiem hiszpańskim i zgodził się regularnie przyjeżdżać do Słupska, aby służyć latynoskiej społeczności.
‒ To jest trochę inne duszpasterstwo niż standardowe parafialne. Ci ludzie potrzebują najpierw ludzkiego przygarnięcia, potem także pomocy materialnej i psychologicznej. Wreszcie oczekują też posługi duchowej. Odkryłem, że pomimo wielu barier, także tej językowej, łączy nas właśnie wiara. Niektórzy z nich są bardzo wierzący, u siebie zaangażowani też w różne wspólnoty ‒ mówi ks. Baska.
Przygotowanie do przyjęcia sakramentów trwało prawie rok. Prowadziło je razem z duszpasterzami dwoje świeckich katechistów, także Kolumbijczyków ze Słupska. To Luz i Ivan, młodzi narzeczeni, którzy już w czerwcu staną tu na ślubnym kobiercu.
‒ Jestem z Bogoty. Przyjechałem tu do pracy. Możliwości zarobku są znacznie lepsze. Cieszę się, że mam możliwość poznania polskiej kultury. W Kolumbii też byłem zaangażowany w Kościele. Tutaj jest ten sam Kościół, dlatego to dla mnie zaszczyt, że mogę także tu służyć jako katechista ‒ mówi Ivan. ‒ Czuję się tutaj dobrze, choć problemem jest język, co utrudnia wchodzenie w relacje ‒ dodaje.
‒ Bardzo ważne było dla nas zalegalizowanie pobytu w Polsce. Otrzymaliśmy w tym zakresie pomoc Caritas ‒ mówi Luz, po czym dodaje: ‒ Jak masz Boga, masz wszystko, bez Niego, nie masz nic. ‒ Wiara i możliwość jej praktykowania tu w sanktuarium jest tym czynnikiem, który bardzo nam pomaga, gdy jesteśmy daleko od swoich bliskich ‒ przyznaje Ivan.
‒ Dzisiejsza uroczystość to znak czasów. Mało się o tym mówi, ale musimy zadawać sobie sprawę z tego, że w Polsce mamy dziś ok. 2,5 miliona obcokrajowców. To nie są tylko uchodźcy wojenni, Ukraińcy, ale przyjeżdżają do nas ludzie z całego świata. Odnajdują tu pracę i próbują zbudować normalne relacje ‒ mówi bp Krzysztof Zadarko, biskup koszalińsko-kołobrzeski, a przy Konferencji Episkopatu Polski przewodniczący Rady ds. Migrantów i Uchodźców.
‒ To bardzo ważne, żebyśmy zobaczyli w nich braci i siostry. Kościół jest właśnie tą przestrzenią, w której możemy zbudować najpiękniejsze relacje, jakie powinny istnieć między ludźmi. Dzisiejsze przyjęcie przez nich sakramentów jest jeszcze dodatkowym świadectwem pokazującym, że oni dobrze się tutaj czują, a my powinniśmy otworzyć dla nich serca i budować wspólnotę nieznającą granic językowych czy narodowościowych ‒ dodaje biskup.
‒ Musimy być ostrożni w uleganiu propagandzie skrajnie upolitycznionej i zideologizowanej, która niszczy relacje między ludźmi i zamyka nas na takie przypadki jak tutaj. To są ludzie, a nie siła robocza. To są także chrześcijanie, którzy mają prawo oczekiwać od nas, w tak zwanym katolickim kraju, gościnności i atmosfery spotkania. To oczywiście nie oznacza, że mamy zamykać oczy na problemy ‒ podkreśla bp Zadarko.