• facebook
  • rss
  • Cztery świece, jedno światło

    Karolina Pawłowska


    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 03/2014

    dodane 16.01.2014 00:00

    Po sąsiedzku w Trzebiatowie. Są miejsca, gdzie o ekumenizmie się nie mówi, ale praktykuje się go zwyczajnie, na ulicy. I to nie tylko od święta, choć te są doskonałą okazją, żeby się lepiej poznać.


    W niewielkim Trzebiatowie żyją obok siebie wierni czterech Kościołów: rzymsko- i greckokatolickiego, prawosławnego i ewangelicko-augsburskiego. Od 18 lat spotykają się po świętach Bożego Narodzenia – tych wypadających zgodnie zarówno z kalendarzem gregoriańskim, jak i juliańskim – żeby wspólnie kolędować. A zarazem szukać tego, co wspólne dla nich wszystkich. 


    Lekcja szacunku


    – To wspaniały sposób na poznawanie różnych kultur, ale i lekcja szacunku dla odmienności. Zabieram ze sobą całą rodzinę. Na to spotkanie przyjechałam z córką i wnuczką. Bo przecież wartości trzeba uczyć się w domu, to nasze zadanie, żeby pokazywać młodszym, jak żyć z sąsiadami. A klimat Trzebiatowa jest zaraźliwy, bo kogo tu nie przywieziemy, za rok wraca, żeby znów się nim nacieszyć – opowiada pani Regina, która niemal każdego roku przyjeżdża z oddalonego o 25 km Kołobrzegu. 
Pastor Hans-Udo Vogler także co roku pokonuje setki kilometrów, żeby przyjechać do Trzebiatowa. Jak przyznaje – nie tylko z sentymentu do polskiego miasteczka, w którym się urodził. 
– Przyjeżdżam tu co roku nie tylko dlatego. Przede wszystkim ściąga mnie tu wielu przyjaciół, których poznałem – mówi. W tych podróżach towarzyszy pastorowi rodzina: syn i po raz pierwszy wnuczka. – Ona bardzo się zdziwiła takim spotkaniem, ale zarazem bardzo ucieszyła, że może przyjechać z dziadkiem i zagrać na flecie podczas wieczoru kolędowego, a także posłuchać zupełnie nieznanych kolęd. Dla niej to coś zupełnie nowego – opowiada pastor. 
Jego zdaniem budowanie mostów, zwłaszcza na tak doświadczonej przez historię ziemi, jaką jest Pomorze, jest niezwykle ważne. Dlatego stara się też organizować wymiany między młodzieżą polską i niemiecką.
– Młodzież wielu rzeczy nie wie, bo się już o nich nie uczy. Trzeba pamiętać także o tym, co było złe między narodami, ale nie szukać tego, co dzieli, tylko tego, co nas łączy. Proszę zobaczyć, jest nas tu tylu, razem, tak blisko siebie jakbyśmy stanowili jedność. Z wyciągniętymi do siebie pięściami nic się nie zbuduje – demonstruje obrazowo i dodaje: – Bóg przychodzi na świat po to, żeby nas połączyć, więc jak możemy sami być dla siebie wrogami? On jest światłem, ale i nam mówi: wy jesteście światłem tego świata. Święta, które obchodzimy, nie są wspomnieniem jakiegoś wydarzenia. Jeśli jesteśmy dla siebie nawzajem dobrzy, to Bóg jest z nami. 


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół