• facebook
  • rss
  • Mistrzowie boiska i ołtarza

    dodane 07.04.2016 00:00

    W czarneńskiej hali sportowej emocje były jak na największych piłkarskich stadionach. Dla jednych radość zwycięstwa, dla innych gorycz porażki i sportowa determinacja, by za rok wywalczyć lepsze miejsce.

    W wielkim finale Ligi Ministranckiej zmierzyły się najlepsze piłkarskie drużyny w trzech kategoriach wiekowych, wyłonione podczas diecezjalnych eliminacji.


    Zawsze fair play


    – Do przodu! Dawaj! Teraz!!! – ks. Bartek Kuligowski wykrzykuje polecenia z werwą, której mógłby mu pozazdrościć Pep Guardiola dopingujący piłkarzy Bayernu. – Trudno ustać za linią – śmieje się wikariusz białogardzkiej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Do tegorocznego finału udało mu się wprowadzić dwie drużyny. Pracowali na to razem cztery długie lata i chociaż tytułów mistrzowskich nie zdobyli, wiedzą, że było warto. – Przegrywa ten, kto nie gra – mówi chłopakom. – Nie trzeba ich zachęcać do grania, tyle że najpierw trzeba spełnić konkretne warunki. I oni chcą je spełniać! Drużyna ponadgimnazjalna to właściwie koledzy jednego ministranta, których zaciągnął na boisko i… do ołtarza. Są chłopcy, którzy od lat nie byli w kościele, a teraz regularnie uczestniczą we Mszach św., przystępują do sakramentów – ks. Bartek opowiada, jak piłka pomaga w ministranckiej formacji. Zanim włożyli koszulki z numerami na plecach, w białych komżach razem z pozostałymi reprezentacjami uczestniczyli we Mszy św. Bo Liga Ministrancka to coś więcej niż piłkarskie zmagania. – Piłka nie jest celem samym w sobie.

    Służy zintegrowaniu, zainteresowaniu, tworzeniu wspólnoty, ale nawet zamieniając komże na spodenki, ministranci pozostają ministrantami – mówi ks. Marcin Wolanin, diecezjalny koordynator ligi. Od tej reguły nie ma żadnych wyjątków – za próbę wprowadzenia do gry zawodników, którzy nie należą do liturgicznej służby, jest dyskwalifikacja, o czym boleśnie przekonała się jedna z drużyn. Choć uzyskali awans do finałów, musieli się z niego wycofać. – Wyniki są ważne zarówno dla chłopaków, jak i dla ich opiekunów, ale jeśli nie będzie w tej rywalizacji uczciwości, całe te zmagania będą nic nie warte – dodaje ks. Wolanin.


    Wygrać najważniejsze


    Białogardzcy gimnazjaliści przegrali wysoko z Sycewicami. – Ale honorową bramkę strzeliliśmy – mówi Jakub Matwiejuk. – Głowa do góry i gra się dalej. Będą następne mecze – zapewnia czternastolatek. – W życiu też tak jest. A dzięki piłce tworzymy drużynę również przy ołtarzu. Możemy na sobie polegać. Dla nas to ważne, że ksiądz gra z nami. Na boisku nie przestaje być księdzem, ale łatwiej zobaczyć, że to też człowiek – opowiada Kuba. Debiutujący w lidze ministranci z Róży Wielkiej też spodziewali się więcej, ale trafili na silną ekipę z Piły. – Dramatyczny mecz, zabrakło chłodnego umysłu. A karne to loteria – mówi ks. Adam Paź, proboszcz i trener chłopaków. Cieszy się jednak, że osiągnęli coś znacznie ważniejszego niż wynik na boisku. – Udało się stworzyć jedną drużynę z chłopaków, którzy służą w kościołach filialnych – zauważa. Sam gra w reprezentacji księżowskiej, więc zaraża ministrantów swoją pasją do piłki nożnej. – Ksiądz musi być zapalnikiem, a przez sport łatwiej złapać kontakt z chłopakami, robi się ich więcej przy ołtarzu. Piłka to element układanki – wyjaśnia. – A i parafianie, niekiedy z zaskoczeniem, choć i z sympatią, przyjmują księdza, który ściąga ornat i gania po boisku. Bywa, że to punkt zaczepienia dla tych, którym do kościoła po drodze nie było – dodaje ze śmiechem proboszcz. 


    Mistrzowie sezonu


    Emocji nie brakowało do ostatniego gwizdka. Czasami brały górę i potrzebne było przywołanie do porządku zarówno zawodników, jak i trenerów w koloratkach. Dwa razy sędzia pokazał pilskim zawodnikom czerwony kartonik, ale i tak to oni okazali się największymi triumfatorami tego sezonu. Salezjańska reprezentacja wróciła do domu z dwoma tytułami mistrzowskimi i jednym trzecim miejscem. Po zaciętej walce w najmłodszej kategorii tytuł mistrzowski obronili ministranci z parafii mariackiej z Połczyna-Zdroju, wyprzedzając ekipy z białogardzkiej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, św. Jana Bosko z Piły oraz drużynę katedralną. Wśród gimnazjalistów bezkonkurencyjni byli ministranci z pilskiej parafii pw. św. Jana Bosko, ubiegłoroczni triumfatorzy tej kategorii wiekowej. Drugie miejsce wywalczyła drużyna z Sycewic, wyprzedzając chłopców ze Świerzna i reprezentację białogardzką. Wśród ministrantów ze szkół ponadgimnazjalnych, by wyłonić zwycięzcę, potrzebna była seria rzutów karnych, podyktowana po 12 bezbramkowych minutach w meczu o pierwsze miejsce. Ostatecznie ekipa salezjańska pokonała ministrantów z Mierzyna jednym punktem. Na trzecim miejscu uplasowali się gospodarze z Czarnego, ubiegłoroczni mistrzowie, zaś czwarte miejsce przypadło ministrantom z Róży Wielkiej. – Patrząc na skromne początki, dzisiaj cieszę się, że już niemal cała diecezja objęta jest rozgrywkami. Bardzo cieszy, że pojawiają się nowe drużyny, także z tych niewielkich parafii, które też odnoszą sukcesy – podsumowuje siódmy sezon ministranckich zmagań piłkarskich ks. Marcin Wolanin, dziękując wszystkim, którzy pomagali przeprowadzić rozgrywki ligowe. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół