• facebook
  • rss
  • Z Maryją wpiętą w skórę

    dodane 27.10.2016 00:00

    W huku blisko 200 silników motocykliści dziękowali Bogu za bezpieczny sezon. Na ryczących maszynach pielgrzymowali do Matki Boskiej.

    Czarne skóry i ćwieki raczej nie kojarzą się z modlitwami, ale członkowie Bractwa Motocyklowego „Żelazny” i ich przyjaciele, którzy wzięli udział w pielgrzymce, zapewniają, że to tylko stereotypy.

    Jesienią do Matki

    – Ale pod tymi skórami są też katolicy. Większość z nas jest wierząca, ma Pana Boga w sercu. Pamiętamy, żeby otworzyć sezon z Panem Bogiem i z Nim go zakończyć. Dlatego chcemy to pokazywać, także pielgrzymując – mówi Maciej Danowski, prezes bractwa skupiającego motocyklistów z regionu. To on wpadł na pomysł, żeby motocyklowy sezon kończyć pielgrzymką do Matki Bożej królującej na domacyńskim wzgórzu. W ubiegłym roku wybrali się na nią po raz pierwszy.

    – Było nas 20, może 30 pielgrzymów, którzy przyjechali do Domacyna. Dzisiaj jest nas 200. Widać nie jest z nami, motocyklistami, tak źle, bo okazuje się, że jest wśród nas sporo gotowych przyznawać się do Pana Boga – mówi Jan Paczkowski, nawiązując do usłyszanych w kościele słów Ewangelii. Zanim wyruszyli do Domacyna pod figurę Matki Bożej Królowej Świata, w karlińskim kościele modlili się w intencji miłośników motorów i ich rodzin oraz dziękowali za to, że Opatrzność czuwała nad ich podróżami w tym sezonie. Pielgrzymka to dla motocyklistów z „Żelaznego” świadectwo wiary. Ale dają je, pomagając również potrzebującym: włączają się w akcje charytatywne, wożąc dzieci i dorosłych na swoich maszynach, organizują zbiórki.

    Święci jeżdżą z nami

    Wśród różnych znaczków ozdabiających kurtki motocyklistów z bractwa nie sposób przeoczyć i św. Krzysztofa, i Matki Bożej. Jest i modlitwa kierowcy, i pamiątki z pielgrzymek, choćby tej do Wambierzyckiej Królowej Rodzin i Patronki Ziemi Kłodzkiej. – Matka Boska i święci jeżdżą z nami. No i powtarzamy sobie: jedź tylko tak szybko, jak twój Anioł Stróż da radę latać – przyznaje ze śmiechem Dariusz Kozajda, motocyklista z Połczyna-Zdroju, wiceprezes Bractwa „Żelazny”. – Ludzie różne emblematy noszą, ja mam krzyż z Panem Jezusem. Nie wstydzę się tego. Przyznajemy się do Pana Boga na co dzień, więc także na motorach. A Opatrzność w życiu motocyklisty to ważna sprawa. Pamiętamy o tym, żeby przeżegnać się, polecić podróż Matce Bożej – dodaje. Maryja w wizerunku Królowej Świata z domacyńskiego wzgórza widnieje także na pamiątkowych znaczkach, które pod figurą poświęcił towarzyszący pątnikom motocyklistom ks. Radosław Występski, wikariusz karlińskiej parafii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół