Nowy numer 33/2018 Archiwum

Średniowiecze w realu

Nie tylko pod Grunwaldem można usłyszeć szczęk średniowiecznego oręża i podpatrywać rycerskie obyczaje. Moda na wakacyjne odtwarzanie historii wciąż ma się tak dobrze, jak dobrze mają się współcześni rycerze i damy.

Wśród rekonstruktorów oblężenia krzyżackiego zamku w Człuchowie nie mogło zabraknąć naszych rodzimych rycerzy, m.in. z Koszalina, Szczecinka i Złocieńca.

Miecz i igła

Przez cały rok są dyrektorami, nauczycielami i pracownikami tysiąca profesji. W wakacje jednak zamieniają garnitury i garsonki na… zbroje i płócienne suknie. I zdecydowanie wolą ściskać w dłoniach miecz lub łuk niż elektroniczne zabawki. – To nieuleczalna choroba. Kto raz złapie bakcyla, to raczej się go już nie pozbędzie – śmieje się Leszek Jęczkowski, marszałek Koszalińskiej Kompanii Rycerskiej, w „cywilu” poważny dyrektor ośrodka adopcyjnego. Wszystko wzięło się od zamiłowania do historii (zwłaszcza okresu krucjat – jak opowiada pan Leszek), od chęci sprawdzenia wiedzy w realu. Dlatego każdy wolny czas poświęca na jeżdżenie po kolejnych turniejach i zdobywanie wiedzy niezbędnej do tworzenia uzbrojenia łuczniczego albo… szycia. Bo dbałość o historyczne realia sprawia, że miłośnicy średniowiecza potrzebują nie tylko biegłości w posługiwaniu się orężem, ale również igłą, żeby jak najlepiej odtworzyć także stroje i elementy wyposażenia. Średniowiecze to nie tylko dawne rzemiosło czy walki, ale też sposób na życie i bycie. Dlatego propagują w swoich środowiskach rycerski etos. – Dla mnie średniowiecze to czas ludzi honoru, ludzi wiary – zdradza Cezary Sierzputowski, szczecinecki łucznik. – Przyjmując kogoś do bractwa, nie kierujemy się jego siłą czy sprawnością, ale cechami charakteru. Trzeba być rycerzem w życiu – dopowiada Leszek.

Rycerze weekendowi

– Jestem rencistą, więc mam czas – śmieje się Adam Ślączka, specjalista od prochu ze Złocieńca. Tą pasją prawie 15 lat temu zaraził go syn. Teraz na rycerskie weekendy jeździ już trzecie pokolenie. Razem z Adamem przyjechały dwie wnuczki – Kinga i Sandra. – W obozie dzieci czują się jak w dużej rodzinie. Na pierwszy turniej wnuczka pojechała, jak miała trzy miesiące – opowiada z uśmiechem. – Dzieci chwalą się, jak spędziły wakacje. Jedne w Egipcie, inne nad morzem, a moja córka może powiedzieć, że była pod Grunwaldem i spała w obozie wielkiego mistrza. Nikt jej nie przebije – dodaje ze śmiechem pan Leszek. Wielu „średniowiecznych” zaraża pasją swoje rodziny. – Kobieta nie musi być kojarzona wyłącznie z patelnią, może być też z łukiem. Wszystkie szwagierki pozarażałam, obie córki też strzelają – opowiada Kasia Szreder, łuczniczka z Tuchomia. Jej mąż i syn też są zapalonymi rycerzami. Na turnieje jeżdżą przez całe wakacje: od piątku do niedzieli żyją w średniowieczu. Zamiłowanie do takiego sposobu poznawania historii przeszczepiają też sąsiadom, realizując kolejne projekty i turnieje w swoim Tuchomiu.

Wyobraźnia w ruch

Scenariusz do brawurowej inscenizacji wydarzeń sprzed blisko sześciu wieków też napisał „nasz” człowiek: komtur szczecineckich rycerzy, Cezary Sierzputowski. – Zapiski o oblężeniu Chojnic z roku 1433 są dość obszerne, natomiast o oblężeniu Człuchowa przez sprzymierzone wojska polsko-husyckie znajdujemy tylko dwie delikatne wzmianki. W żadnych kronikach ani książkach nie ma o tym słowa, ale po tej stronie Wisły Człuchów był największym zamkiem, więc podejrzewamy, że głównodowodzący kasztelan krakowski i Jan Czapek, dowódca „Sierotek” (najwaleczniejszych zwolenników Jana Husa, którzy po śmierci swojego wielkiego wodza Jana Żiżki nazywali sami siebie „Sierotkami” – red.) byli pod tym zamkiem. Trzeba było uruchomić wyobraźnię – opowiada. Te domniemania i spekulacje zupełnie nie przeszkadzały ani biorącym udział w oblężeniu, ani podziwiającym tę rycerską rekonstrukcję widzom. A rycerze, mieszczanie i rzemieślnicy już myślą o kolejnym sezonie ze średniowieczem.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma