Nowy numer 48/2020 Archiwum

Tolerancja wypalana z gliny

Spotkania ze sztuką w Bobolicach. Przy długich stołach praca wre. Biały pył pokrywa niemal wszystko dookoła, brudzi ręce i zostawia długie smugi na policzkach. Nikt się tym nie przejmuje – ani ci sprawni, ani ci, dla których najprostsze zajęcia mogą być górą nie do pokonania.

Współpraca najważniejsza

Do pracy w glinie nie potrzeba specjalnych umiejętności, wystarczą cierpliwość i dobre chęci. Kolejne gliniane cudeńka, które czekają na wykończenie, piętrząc się na regałach w pracowni ceramicznej, to właśnie efekt pracy zespołowej. – Jedni wlewają masę do form, inni zalepiają taśmą, a jeszcze kolejni wyjmują gotowe wyroby z pieca. Szlifierze polerują gliniane wyroby, które potem trzeba jeszcze pomalować, poszkliwić i udekorować np. techniką decoupage. Jedna praca, ale jest to zbiorowy wysiłek pięciu czy sześciu osób – opowiada o zajęciach w domu pani Emilia. Nie wszyscy mają jednak benedyktyński spokój, potrzebny do uzyskania gładkich krawędzi. Bywa, że krucha, gliniana materia przegrywa nierówną walkę z niecierpliwymi rękoma. Zamiast dzbanka są nerwy, stres i złość. Przemek i Staszek nawet nie próbują. Dlatego mają inne zadanie. Ważniejsze. Przygotowują dla wszystkich glinę, niestrudzenie mieszając i wyrabiając rękoma oporną masę. – Bez was nic byśmy nie zrobili – chwali młodych mężczyzn pani Emilia. Nieco zawstydzeni, nie przerywają pracy, ale widać, że omal nie pękną z dumy. Mieszanie to ważna sprawa, a oni wiedzą, że robią to najlepiej ze wszystkich.

Nie święci garnki lepią

Na trzecich zajęciach już widać efekty. Wyjęte po dwóch tygodniach z form gliniane wyroby wymagają teraz pieczołowitej obróbki. Trzeba precyzyjnie wygładzić wszystkie nierówności, wyszlifować brzegi. No i ozdobić wzorami, zanim znów trafią do pieca. – Trudne to nie jest, chociaż trzeba uważać, żeby naczynie nie popękało – tłumaczy Daria Chanaj. Dla gimnazjalistki to pierwsze spotkanie z ceramiką, ale nie pierwsze z niepełnosprawnością. Nie musiała się więc „oswajać”. – Ale wiem, że niektórzy moi koledzy czy koleżanki nie mieli takiej sposobności. To dobry sposób na to, żeby się poznawać. Bo razem pracujemy, pomagamy sobie – dodaje Daria.

« 2 3 4 5 6 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama