Nowy numer 49/2020 Archiwum

Lalki i głos z kolejki

Nie potrzeba aktorskiego doświadczenia, wystarczy ciekawy głos, by zaistnieć na teatralnych deskach.

Białogardzki teatr lalek Marko od kilku lat cieszy się coraz większym uznaniem wśród mieszkańców miasta. Bo lalka na scenie jest niecodziennym zjawiskiem. W Centrum Kultury i Spotkań Europejskich na widowni zasiadały całe rodziny, by obejrzeć „Baśnie z 1001 nocy”. Wszystkie miejsca zajęte. Tuż przed rozpoczęciem głos zabiera Marek Kopczyński, pomysłodawca teatru lalek. – Nie bójcie się, śpiewajcie, klaszczcie, bawcie się razem z nami – prosi publiczność. Gasną światła i na scenie zamiast żywych aktorów pojawiają się lalki. Piękne, ręcznie wykonane. Głosu użyczyli im mieszkańcy miasta. Na 50 minut widzowie przenoszą się do Damaszku.

Co może lalka?

Po spektaklu słychać zachwycone głosy dzieci i rodziców. Niestety, na kolejną opowieść teatru lalek Marko będą musieli poczekać pół roku. Bo tyle trwają przygotowania. – Myślę nad tym, jak ma wyglądać całość, jak nazywać się będą lalki. Robię szkice, piszę scenariusz i komponuje muzykę, która ma wpadać w ucho, żeby dzieci mogły szybko nauczyć się słów i śpiewać razem z nami – wyjaśnia pan Marek. Podstawą jest dokładne przygotowania się do tematu, jaki poruszać ma sztuka. – Musimy wiedzieć, co chcemy pokazać dzieciom, bo na tym polega nasz teatr. Jest autentyczny i edukuje – dodaje artysta. W czasie wyprawy do Indii najmłodsi poznali Taj Mahal, a z Chin wynieśli wiedzę o kulturze.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama