Nowy numer 3/2021 Archiwum

O Wołodii można bez końca

Muzeum Włodzimierza Wysockiego. – Zameldowałyśmy Wysockiego u siebie 19 lat temu. Dzisiaj to ja mieszkam kątem u niego – śmieje się Marlena Zimna, dyrektor niezwykłego muzeum poświęconego rosyjskiemu poecie.

To jedyne w swoim rodzaju miejsce. Nietuzinkowe, zdumiewające. Tak jak zdumiewająca jest pasja jego dyrektorki i kustoszki w jednej osobie.

Gitara, filiżanka i bucik

W Koszalinie nie wszyscy wiedzą o jego istnieniu. Wielu z tych, którzy słyszeli, nie potrafi wskazać dokładnej lokalizacji. Za to w całym świecie „wysockologów” i „wysockofilów” jest doskonale znane i podziwiane. Drugie na świecie po moskiewskim jeśli chodzi o chronologię, zdaniem niektórych pod względem rangi przebijające już tę placówkę, mimo jej olbrzymiego budżetu, sponsorów i ponad 60 pracowników. Otwierając drzwi mieszkania na parterze w jednym z koszalińskich bloków wkracza się w zupełnie inny świat. Świat Włodzimierza Siemionowicza Wysockiego.

Patrzy z plakatów i zdjęć, kapsli, znaczków, reklamówek, a nawet matrioszek w różnych odsłonach: poety, barda, aktora. Na trzydziestu kilku metrach kwadratowych udało się zgromadzić około 18 tys. eksponatów! Wśród nich są rękopisy, autografy, listy, fotografie, unikatowe materiały filmowe, płyty, rozrastająca się biblio- i wideoteka, no i gadżety. – Zgodnie z amerykańską zasadą 3¤k: komercja, koniunktura, kicz. W końcu był także ikoną popkultury – potwierdza z uśmiechem dr Marlena Zimna. Trafił nawet na kolekcjonerskie monety, które wypuściły do obiegu… nowozelandzka wyspa Niue czy afrykańska Republika Malawi. Są też przedmioty „namaszczone” dotykiem Wysockiego.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama