Nowy numer 28/2018 Archiwum

Miejsce odrodzenia

Stare są czymś więcej niż tylko zabytkiem. To znaki materialne historii duchowej tych, co żyli tu przed nami.

Chrześcijaństwo na naszych terenach szczyci się ponad 1000-letnią historią. Niestety, burzliwe dzieje tych ziem zatarły większość materialnych znaków z przeszłości. To, co pozostało, pomaga nie zapomnieć. Chrzcielnice przypominają, że Bóg działał tu przez ludzi, którzy głosili Ewangelię. Przed kamiennymi kielichami lub misami stawali konkretni kapłani, do których przychodzili konkretni ludzie. Najstarsze chrzcielnice pamiętają jeszcze czasy sprzed reformacji.

Historia w kamieniu

Niektóre zachowane u nas chrzcielnice pochodzą z XIII wieku. – Są wykonane z surowo opracowanego kamienia, najczęściej granitu, rzadziej bazaltu. Są raczej mało spektakularne, bo w ogóle nieozdobione. To po prostu kamienne bryły z zagłębieniem na wodę. Pamiętają początki chrześcijaństwa na naszym terenie – opowiada ks. Henryk Romanik, diecezjalny konserwator zabytków. Najbardziej znana taka chrzcielnica stoi dziś przy katedrze, a kojarzona jest z pierwszym kościołem na Górze Chełmskiej. Stała się ona ważnym symbolem podczas obchodów 40-lecia diecezji na Stadionie Gwardii. Podobne znajdują się m.in. w Karlinie, Rokosowie, należącym do parafii Sławoborze, czy w Dobiesławiu.

Prosto ze Skandynawii

W północnej części diecezji jest też kilka chrzcielnic XIV-wiecznych. Pochodzą z czasów Eryka Darłowskiego, księcia Pomorza, króla Danii, Szwecji i Norwegii. Wykonane są ze sprowadzanego z Gotlandii wapienia muszlowego. – One są już bardziej ozdobione i mają taki charakterystyczny kształt kielicha. To dla nas bardzo cenny ślad rozwoju chrześcijaństwa na naszych ziemiach. Takie chrzcielnice są m.in. w katedrze, w kościele św. Jana w Sarbii, w Gościnie czy w Łeknie pod Koszalinem – precyzuje ks. Romanik.

Moja chrzcielnica

Widok Jana Pawła II klęczącego przy wadowickiej chrzcielnicy był bardzo wymowny. Wyrażał powrót do miejsca odrodzenia. Dla wielu z nas taki powrót byłby trudny, bo mogłoby się okazać, że nasz chrzest odbył się przy... misce. – Normalnie spowiadamy w konfesjonale, Mszę św. sprawujemy przy ołtarzu, liturgię słowa przy ambonie, a chrzcimy w chrzcielnicy. Są jednak sytuacje nadzwyczajne, kiedy można od tego odejść, ale to, co nadzwyczajne, stało się dziś niestety normą. Wkradają się do liturgii pewien praktycyzm i dzisiejsza mentalność, która dąży do tego, żeby wszystko maksymalnie uprościć. Koncentrujemy się tylko na tym, żeby było ważnie, tracąc wymiar wtajemniczający i symboliczny – tłumaczy ks. Lewiński. – Wydaje się też, że tracimy coś jeszcze – materialny punkt odniesienia, tak bardzo ważny dla człowieka, który powracając do miejsc, potrafi powrócić w głąb duszy – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma