Nowy numer 50/2018 Archiwum

Miłość naprawdę bliska

Dlaczego warto przyjechać na Spotkanie Młodych przekonuje licealistka Ania Durbajło.

Wielu osobom może wydawać się, że Spotkanie Młodych w Skrzatuszu jest nudnym zjazdem młodzieży, która cały czas się tam tylko modli. Ja wiem, że to coś znacznie więcej i na pewno nudno nie jest. Jadę tam po raz czwarty.

Za pierwszym razem pojechałam ze starszą siostrą. Trochę na zasadzie spotkania z ludźmi, których poznałam na pielgrzymce pieszej do Częstochowy.  Co chwilę spotykałam znajome twarze, dużo rozmawialiśmy, bawiliśmy się.

Tematem spotkania było hasło „Przymierz miłość”. Nie było to dla mnie jakieś głębsze przeżycie, po prostu tam byłam, poszłam do spowiedzi.

Stawiałam wtedy bardziej na spotkanie z ludźmi niż na samo spotkanie z Jezusem, ale nie żałowałam wyjazdu. Cieszyłam się z obecności drugiego człowieka, to że mogę z kimś się spotkać, porozmawiać.

Rok później było troszeczkę podobnie, kolejne spotkanie z ludźmi z pielgrzymki. Wzięłam ze sobą brata. Coś ruszyło wtedy we mnie. Przeżywałam małe załamanie od pewnego czasu. Podczas uwielbienia prowadzonego przez Diecezjalną Diakonię Muzyczną nie mogłam powstrzymać łez, cały czas płakałam… i wtedy przyszedł do mnie Jezus.

Zagościł w moim sercu dając pokój i nadzieję. Odbyłam bardzo dobrą spowiedź.

Wiele pomogło mi też spotkanie ze znajomymi, to, że mogłam się podzielić z nimi radością przeżytego spotkania. Do domu wróciłam przeszczęśliwa.

W ubiegłym roku na dwa tygodnie przed „Skrzatuszem” pojechałam do Koszalina, aby przygotować się do śpiewania w Diakonii Muzycznej. Był to dla mnie czas pełen radości. Największą frajdę sprawiło mi to, że będę mogła służyć swoim głosem tym, którzy na Spotkanie przyjadą, że może, tak jak ja rok wcześniej, usłyszą głos Boga.

Tymczasem w Skrzatuszu stało się coś niedobrego. Jedno ze spotkań bardzo mnie zraniło.

Gdy tylko wróciłam do namiotu, nie mogłam powstrzymać się od łez. Nie mogłam znaleźć swojego miejsca, szukałam mojej przyjaciółki , ale była zbyt zajęta by mnie wysłuchać. Poczułam się samotna i opuszczona. W środku mnie była pustka, pustka po utracie kogoś ważnego, po utracie części mnie, pustka po utracie czegoś cennego. Usiadłam za sceną i zaczęłam płakać. Nie miałam w sobie tyle odwagi, by wyspowiadać się, nie miałam tyle sił by zaśpiewać… nie czułam się godna.

Przepłakałam prawie całą Mszę św., ale… to był płacz oczyszczający. Wtedy Go poczułam. Przyszedł do mnie podczas niezwykłej adoracji. Uspokoił, oczyścił, dał siłę. Jezus rozgościł się w moim sercu i dał na nowo chęć ofiarowania się Mu.

Po powrocie rozmyślałam długo nad tym, co się tak naprawdę ze mną dzieje, dlaczego w Skrzatuszu jest tak… inaczej, dlaczego każdy rok przynosi coś innego. I dziś to rozumiem. Jezus przychodzi do naszych serc, żeby je uzdrowić. Choćby było nie wiadomo jak poranione, brudne, On chce je oczyścić. Pod warunkiem, że sami zechcemy, by to zrobił. Możemy Go doświadczyć w niecodzienny sposób – przez dobroć drugiego człowieka, przez posługę kapłanów otwartych na nas, z którymi o wszystkim możemy porozmawiać, przez śpiew… wszystko jak na wyciągnięcie ręki.

Zapraszam was serdecznie. To jest ten czas w roku, w którym może dokonać się wiele w nas. Nowy rok szkolny, nowe plany, nadzieje… Może i także nowy ja-człowiek?

Zaufaj Mu. Daj się poprowadzić. Jego miłość jest naprawdę bliska. Ogarniasz?

« 1 »
oceń artykuł
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Nie przegap

Brak dostępnych wydarzeń.

Pobieranie...