Nowy numer 29/2021 Archiwum

Patriarcha Światosław w Białym Borze

Specyficzny śpiew, bogato zdobione stroje liturgiczne, wielu ludzi ubranych w charakterystyczne „wyszywanki”. Cerkiew to też kościół katolicki, a dokładnie greckokatolicki.

Biały Bór 14 i 15 września gościł zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, patriarchę kijowsko-halickiego abp. Światosława Szewczuka.

Przyjechał on, aby wraz z lokalną społecznością ukraińską świętować 1025-lecie chrztu Rusi Kijowskiej oraz 55. rocznicę pielgrzymek do sanktuarium Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Białym Borze. Choć grekokatolicy zachowują autonomię, mają swój obrządek i prawo, pozostają w pełnej jedności ze Stolicą Apostolską. W Polsce cechą grekokatolików jest to, że większość z nich ma ukraińskie korzenie.

Na tzw. Ziemiach Odzyskanych znaleźli się w wyniku słynnej akcji „Wisła”. Powojenne perturbacje polityczne sprawiły, że władze komunistyczne deportowały ludność ukraińską z południowo-wschodniej Polski. Mimo represji, Ukraińcy starali się zawsze pielęgnować swoją kulturę i wyznanie. - Przyjeżdżam z Ukrainy, żeby tutejszym wiernym podziękować i pogratulować za te wszystkie lata, w których mimo tragicznej historii potrafili zachować swoją tożsamość, najpierw jako chrześcijanie, ale także jako wierni Kościoła greckokatolickiego - mówi patriarcha Światosław w Białym Borze.

Historia relacji Polaków i Ukraińców ma wiele trudnych kart, jednak przykład Białego Boru pokazuje, że można żyć nie tylko obok siebie, ale także razem. - Wszyscy jesteśmy obywatelami jednego kraju, ale o różnych narodowościach. Te dwie kultury nie wykluczają się, lecz wzbogacają. To jest specyficzne bogactwo naszego miasta - przyznaje Paweł Mikołajewski, burmistrz Białego Boru. - Już od 18 lat mamy tu np. taką ciekawą inicjatywę, tzw. „Białoborskie Kolędowanie”. Jest to impreza, która odbywa się każdego roku naprzemiennie w parafii rzymskokatolickiej i greckokatolickiej. Spotykają się chóry polskie i ukraińskie i śpiewają razem kolędy. Tworzy się przy tej okazji niesamowita atmosfera - dodaje włodarz miasta. - Integracja tak, asymilacja nie - zaznacza patriarcha Światosław, tłumacząc, jak rozumie wspólne życie dwóch narodów.

- Gdy ktoś się asymiluje, to znaczy, że coś traci, np. skarb swojej kultury, doświadczenie wiary swoich przodków, swoje korzenie. Dla nas więc ważne jest to, żeby się nie zasymilować. Mam tutaj też na myśli asymilację z nową laicką kulturą, która jest w Europie i która wypędza z życia Pana Boga. Natomiast kiedy ktoś trwa w swojej tożsamości, chroni swoją kulturę, wtedy jest w stanie zintegrować się ze społeczeństwem, w którym żyje, nie tracąc swego skarbu, ale się nim dzieląc - dodaje arcybiskup.

Podczas dwudniowych obchodów patriarcha 14 września spotkał się z przedstawicielami Rad Parafialnych z dekanatów koszalińskiego i słupskiego, które wchodzą w skład eparchii (diecezji) wrocławsko-gdańskiej. Rozmawiał także z nauczycielami i uczniami ukraińskich szkół w Białym Borze i z przedstawicielami ukraińskich organizacji. W białoborskiej cerkwi przewodniczył uroczystym nieszporom „Welyka Weczirnia z Lytieju” z błogosławieństwem chleba, pszenicy, oliwy i wina. Spotkał się także z młodzieżą.

W niedzielę 15 września patriarcha przewodniczył uroczystej pontyfikalnej Boskiej Liturgii. W sobotni wieczór przed nieszporami na placu przed cerkwią można było spotkać także wiernych Kościoła rzymskokatolickiego. – Czekam, bo oni pięknie śpiewają. Wiem, bo byłam już na nabożeństwach greckokatolickich, u nas też jest taka parafia – przyznaje pani Stefania z Trzebiatowa. Więcej o grekokatolikach oraz cała rozmowa z Patriarchą w następnym numerze „Gościa”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama