Nowy numer 09/2020 Archiwum

Pierwszy klęczy biskup

Po diecezjalnym świętowaniu. Od 1 do 15 września wiele się u nas działo. Były spotkania ewangelizacyjne w Koszalinie, Pile, Słupsku, a na koniec dwudniowe uroczystości w Skrzatuszu. O duchowych dopalaczach, zakochaniu w diecezji i podarowanym czasie łaski z bp. Edwardem Dajczakiem


Karolina Pawłowska: Wrześniowe uroczystości były dla Księdza Biskupa wyczerpującym fizycznie i duchowo maratonem. Skąd u Księdza 
Biskupa tyle siły? Były jakieś dopalacze?


Bp Edward Dajczak: Podczas pierwszego wieczoru ewangelizacyjnego w Pile bardzo mocno przeżyłem modlitwę i doświadczyłem spoczynku w Duchu Świętym. Naprawdę poczułem, że jestem w rękach Boga. Wiedziałem też, że nic nie jest ze mnie, wszystko jest od Niego: siły, myśli, kierunek, ludzie. Zupełnie się przed tym nie broniłem i od tego momentu jestem w jakiejś niezwykłej modlitewnej przestrzeni. O. Antonello powiedział, że może nie dosypiać, ale dopiero bez modlitwy czuje się bardzo zmęczony. Niesamowite słowa. To właśnie jest ten „dopalacz”. 
Dotychczas starałem się otoczyć dzień modlitwą różańcową, rozkładając sobie kolejne tajemnice na cały dzień. Teraz różaniec mam cały czas w kieszeni. Przechodząc z miejsca na miejsce, odmawiam choćby trzy „Zdrowaś, Mario”, ale nieustannie. To jeden element.
Do drugiego cały czas dorastam. Ja po prostu coraz bardziej kocham tę diecezję, a miłość nie męczy. Być dla ludzi i coś z nimi robić – to daje powera. W miłości człowiek ma wręcz niespożyte siły. 


W tej miłości do diecezji Skrztusz jest bardzo ważnym punktem…


Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale ostatnie dni pięknie mi połączyły różne rzeczy.
Pierwszy raz pojechałem do
Skrzatusza jeszcze przed ingresem. To była jakaś niedziela lipca, przedpołudnie, między Mszami św. Pamiętam, że zabolało mnie to, co tam zobaczyłem. Klęknąłem do modlitwy. I wyraźnie poczułem, że mam to miejsce na coś przygotować. Że ono musi być sercem diecezji. Powiedziałem wówczas: „Dobrze, Maryjo, tak będzie”. 
Tamten obraz wrócił do mnie bardzo mocno teraz, kiedy mogłem przez 10 dni gościć u siebie w domu Pietę. Spędzałem blisko Niej naprawdę dużo czasu, prawie nie opuszczałem kaplicy. 
Połączyło mi się to wszystko w niedzielę w Skrzatuszu, kiedy o. Antonello wypowiedział swoiste proroctwo. Dał nam zadanie – mamy zadbać o to, żeby Skrzatusz był miejscem pojednania i nawrócenia. 
To zadanie nie tylko dla biskupa. Jeżeli tam mają przyjechać ludzie i modlić się, to i kościół musi być piękny, musi być jakieś zaplecze dla pielgrzymów. Oczywiście, te sprawy nie są najważniejsze, w chaszczach też może dokonać się Boże Objawienie. Jednak piękno ułatwia kontakt z Bogiem i przyciąga ludzi. Bez nich skrzatuskie sanktuarium byłoby pięknie wymuskanym muzeum. 
Te klepki ze starej podłogi sanktuarium, na których wypalono wizerunek Piety, są mocnym znakiem. Kontynuujemy trwającą od wieków modlitwę ludzi, którzy tu klęczeli, prosili, dziękowali, wychwalali Boga przed nami. To zobowiązanie. Mamy tę modlitwę podtrzymać. Mamy swoje 5 minut w historii: udało się nam przywrócić blask sanktuarium. Po nas będą inni, być może Bóg będzie w tym sanktuarium działał w nich jeszcze większe rzeczy niż z nami. To fascynujące zadanie. 
Ojciec Antonello mówił też o stworzeniu na skrzatuskiej kalwarii źródełka, symbolu źródła wody żywej. I powiedział jeszcze, żeby nie martwić się o pieniądze na ten cel. I co? Tego samego dnia wieczorem odebrałem telefon. Zgłosił się ktoś, kto sfinansuje odwierty.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama