Nowy numer 24/2018 Archiwum

Dorsz chudnie w oczach

Bałtykowi grozi katastrofa ekologiczna – biją na alarm rybacy. Właściciele kutrów łapią się za głowę, bo tak wychudzonych dorszy jeszcze nie widzieli. Zdaniem armatorów i naukowców winne są niekontrolowane połowy paszowe.

Obowiązujące od 2004 roku limity połowowe dorsza sprawiły, że jego ławice nie straciły mocno na liczebności. Straciły jednak na wadze. I to tak bardzo, że w środowisku rybaków coraz częściej mówi się o nowym gatunku: „chudym dorszu”.

– Jeszcze dwa lata temu średniej wielkości kuter potrafił złowić w ciągu trzech dni dwie tony dorsza – wylicza Grzegorz Hałubek, prezes Związku Rybaków Polskich. – Dziś te połowy są nawet dziesięciokrotnie niższe. Dorsze są „wychudzone” jak nigdy. Bywa, że waga jednej sztuki nie przekracza kilograma. A co znajdujemy w ich żołądkach? Patyki, muszle i małe dorsze. Armatorzy nie mają wątpliwości – to wszystko przez ogromne statki „paszowce”, które trzebią stada tzw. ryb pelagicznych (śledzia i szprota). To one są naturalnym pożywieniem dla dorszy. – Połowów paszowych dokonują najczęściej ogromne, kilkudziesięciometrowe jednostki oceaniczne, głównie z Danii i Szwecji – tłumaczy Andrzej Tyszkiewicz, armator kutra UST-111. – Te duże statki wyławiają wszystko, co znajdzie się w zasięgu ich olbrzymich sieci o małych oczkach. Złowione w ten sposób ryby przerabiane są później na mączkę, którą karmi się łososia hodowlanego, a nawet zwierzęta.

Cierpią na tym konsumenci, bo poławiane przez nas dorsze są coraz gorszej jakości. Spostrzeżenia rybaków potwierdzają naukowcy. Prof. Wawrzyniec Wawrzyniak z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, autor ekspertyzy dla Kancelarii Sejmu, przebadał 340 dorszy pochodzących z różnych łowisk. Wnioski? Brak pokarmu, spowodowany połowami paszowymi, doprowadził do „wychudzenia dorsza”. – Równowagę na Bałtyku może zapewnić czasowy zakaz połowów paszowych – nie ma wątpliwości pan profesor. W podobnym tonie wypowiadają się ekolodzy. – Od lat alarmujemy, że łowiska na Bałtyku są przetrzebione – mówi Magdalena Figura z Greenpeace Polska, koordynatorka kampanii „Morza i Oceany”. – Niestety, w dalszym ciągu prowadzona jest tam gospodarka rabunkowa. Zgadzam się z rybakami, że dorsze są coraz mniejsze, chudsze. Połowy paszowe są symbolicznym gwoździem do trumny.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma